Wędrując ulicą Zmarłych8 minut lektury

Wędrując ulicą Zmarłych8 minut lektury

Ulica świętej Barbary na Długich Ogrodach sprawia niepozorne wrażenie. Idąc od południa, ulica łączy główny trakt dzielnicy z Angielską Groblą. Mijając bryłę kościoła i starej szkoły, po lewej stronie ciągnie się pierzeja modernistycznych bloków, które po chwili ustępują współczesnemu osiedlu. Po prawej stronie rozciąga się zielona przestrzeń parku św. Barbary. Kilka lat temu zieleniec przeszedł gruntowną rewitalizację. Mieszkańcy korzystają z siłowni na świeżym powietrzu oraz licznych ławek, a dzieci bawią się na placu zabaw.


W pamięci starszych mieszkańców zapisała się tamtejsza górka, z której świetnie zjeżdżało się na sankach, oraz klimat ostatnich dekad XX wieku, kiedy cała okolica nie miała najlepszej reputacji. Wschodnia część parku znajduje się na terenie, gdzie niegdyś rozpościerał się ogród pałacu Mniszchów. Zostały po nim jedynie relikty starego, ceglanego muru przy ulicy Krowoderskiej. 

Ulica świętej Barbary współcześnie.

Zdarzało się, że bawiące się zachodniej części parku dzieci znajdowały we wzruszonej ziemi makabryczne znaleziska: fragmenty ludzkich kości. Nic dziwnego, ponieważ fragment parku ciągnący się wokół ulicy świętej Barbary aż do 1945 roku był cmentarzem. Zresztą, nie jedynym z najbliższej okolicy, gdyż od średniowiecza zmarłych grzebano również przy kościele świętej Barbary.



Zmarli byli bliżej naszych przodków niż obecnie. Przed wiekami idealną śmiercią była ta dokonana we własnym łożu, otoczonym wianuszkiem najbliższej rodziny. Najważniejszych (lub najzamożniejszych, co często szło ze sobą w parze) członków miejskiej społeczności grzebano wewnątrz kościołów, ponieważ wierzono, że im bliżej ołtarza znajduje się ciało, tym lepiej dla  zbawienia duszy. Skoro kościoły to miejsca uświęcone – rozumowano – to spoczywanie wewnątrz ich murów może jedynie pomóc w życiu pośmiertnym. Nagrobki w świątyniach z czasem zaczęły przybierać formę płyt w posadzce oraz olśniewających grobowców i epitafiów, które stanowią ważne punkty w każdych miejskich przewodnikach turystycznych. 

Mniej zamożni byli grzebani  przy kościele. W średniowieczu każda świątynia musiała posiadać nekropolię, które jednak znacznie różniły się od naszych współczesnych wyobrażeń o miejscu spoczynku. Na terenie wokół kościoła, często ogrodzonym płotem, zmarłych grzebano we wspólnych grobach. Nagrobki były rzadkością. 

Długie Ogrody z kościołem św. Barbary w drugiej połowie XIX wieku. Źródło: Zbiory BG PAN w PBC

Na cmentarzu panował wieczny ruch: z jednej strony składano zwłoki do kolejnego dołu, z drugiej prowadzono handel, głoszono kazania i obwieszczano nowiny. Na cmentarzach nawet mieszkano! Reliktami tych czasów są relikty murów cmentarnych i bram prowadzących do nekropolii, których wiele się w Gdańsku zachowało. 

Kościół św. Barbary na Długich Ogrodach nie był pod tym względem żadnym wyjątkiem. Pod koniec XIV wieku na Długich Ogrodach powstał szpital oraz kaplica, poświęcona św. Barbarze. Jak wiele ówczesnych szpitali, również instytucja na Długich Ogrodach była bardziej przytułkiem niż miejscem leczenia. Schronienie znajdowali tutaj ubodzy, starcy oraz wędrowcy; mieszczanie mogli wykupić dożywotnie miejsce w szpitalu w zamian za opiekę. 

W 1430 roku w miejscu przyszpitalnej kaplicy wzniesiono kościół. Oprócz podopiecznych szpitala, zaczęli do niego chodzić również okoliczni mieszkańcy, bowiem w 1456 roku kościół św. Barbary stał się świątynią parafialną. Wtedy też założono przy kościele szkółkę. 

Wokół kościoła powstał cmentarz, na którym grzebano parafian i zmarłych pensjonariuszy szpitala. Chociaż kolejne wieki przyniosły kolejne pożary, rozbudowy oraz wielkie zmiany (jak przejście kościoła w ręce protestantów), szpital, szkoła i cmentarz wciąż trwały na swoich miejscach. 

Kościół św. Barbary i najbliższa okolica w Historycznym opisie miasta Gdańska Reinholda Curickego, 1687 r. Źródło: Zbiory BG PAN w PBC

Doskonale to widać na starych rycinach. W Historycznym opisie miasta Gdańska Reinholda Curickego  wydanego w 1687 roku widać dobrze ceglany mur, który otacza teren świątyni. Prowadzi doń brama wejściowa od głównej ulicy, udekorowana dwoma pilastrami i szczytem. W tle widać renesansowe szczyty szkoły parafialnej i probostwa. 

Kolejna rycina z połowy XVIII wieku przedstawia już nieco inny widok. Do kościoła dobudowana została nawa południowa, a wzdłuż płotu posadzono drzewa. Zaraz obok murowanej bramy na teren kościoła znajdowała się prostsza, drewniana, która prowadziła na ciągnącą się prostopadle do głównego traktu uliczkę – dzisiejszą ulicę świętej Barbary. 



Ilustracja M. Deischa, połowa XVIII wieku. Źródło: Polona.pl

Chociaż wiele cmentarzy przy kościołach przestawało już funkcjonować w XVII i XVIII wieku, przyszpitalna nekropolia św. Barbary ostatecznie zamknęła się dopiero na przełomie XVII i XIX wieku, po trosze przez swoje zapełnienie, a po trosze przez względy sanitarne. 

Fotografia przedstawiająca nieistniejący, renesansowy budynek szkoły. Źródło: Zbiory BG PAN w PBC

Nowy cmentarz założono niedaleko, tuż za budynkiem szkoły: wzdłuż uliczki łączącej Długie Ogrody z Angielską Groblą. W związku z tym miejscem ulica zyskała nowe, ponure miano ulicy Zmarłych (Todten Gasse). Widać ją dobrze na planie z 1822 roku: wąski fragment terenu za szkołą i szpitalem, wciśnięty między niezagospodarowany teren i stare tory powroźnicze po drugiej stronie. Cmentarz św. Barbary nie działał długo – został zamknięty w 1869 roku, a jego rolę przejęła świeżo otworzona parafialna nekropolia na Siedlcach. 

Jak napisał Klaudiusz Grabowski,

W Gdańsku zakaz pochówków w kościołach i na cmentarzach przykościelnych wprowadzono w 1816 roku. Początkowo gdańszczanom i gdańszczankom trudno było się przyzwyczaić, że ich bliscy chowani byli poza miastem. Pozwolono więc, aby używany pozostał właśnie cmentarz św. Barbary. W samym kościele ok. 1825 roku zamurowano krypty, w których dotychczas grzebano zmarłych. Cmentarz stał się popularny, pochówki wykupywały tu osoby spoza Długich Ogrodów. Ponieważ teren był tu bardzo podmokły, żeby móc dalej grzebać nawieziono 5 stóp ziemi (czyli ponad 1,5 metra). Nekropolia szybko się zapełniła i parafia św. Barbary musiała założyć nową, zakupiono ziemię na… Nowych Ogrodach, gdzie od grudnia 1869 roku grzebano mieszkańców Długich Ogrodów.

Nekropolię przy kościele św. Barbary ostatecznie zlikwidowano w latach trzydziestych. 

Ulica Zmarłych również się zmieniała. Wiekowe budynki plebanii i szkoły zostały wyburzone, a na ich miejscu w 1873 roku wzniesiono nowy gmach, w którym funkcjonowała szkoła podstawowa dla dziewcząt. Na szczęście ten budynek przetrwał zawieruchę wojenną, i wciąż służy jako miejsce nauki. Na elewacji od strony kościoła widoczna jest figura dawnej patronki tego miejsca. Swoją obecną nazwę ulica zyskała dopiero na początku XX wieku, kiedy zaczęto okolicę zabudowywać kamienicami. 

Budynek szkoły dzisiaj.

Cmentarze z definicji są miejscami pamięci, a ich założenie oraz pielęgnowanie oswaja daną przestrzeń i nadaje jej pewien rodzaj posiadania. Ludzie którzy przybyli po 1945 roku do Gdańska czuli się nieswojo w otoczeniu starych cmentarzy, które nie należały do nich. Świeże doświadczenie koszmaru wojny wywoływało również chęć odwetu na niemieckich nagrobkach, które w symboliczny sposób desekrowano, używając ich jako budulca. Cmentarze likwidowano, a na ich miejscu pojawiały się parki bądź zabudowania. Te drugie dużo rzadziej, ponieważ mimo wszystko w ludziach zakodowana jest świadomość pewnej odmienności kulturowej miejsca, jakim jest cmentarz.

Teren dawnego cmentarza dzisiaj.

Jeszcze do niedawna można było znaleźć odpryski pamięci po  cmentarzu św. Barbary w postaci starego ogrodzenia. Zniknął on w skutek działań inwestora (firmę Górski), który poszerzając drogę, jednocześnie zlikwidował zabytkowy płot. Sprawa wywołala protesty okolicznych mieszkańców i zawiadomienie miejskiego konserwatora zabytków. 

Jedynym reliktem ulicy Zmarłych są stare drzewa, które niegdyś rosły na cmentarzu. 

EDYCJA: 

Najwidoczniej do tekstu wkradło się kilka błędów. Pan Klaudiusz Grabowski skomentował (dziękuję!), zaś ja poprawiłem:

“Cmentarz przy ulicy św. Barbary zlikwidowano jeszcze w latach 30. XX wieku. Nagrobki usunięto, kości zostały i dziwiły przybyłych po 1945 roku mieszkańców. Historia samego cmentarza w XIX wieku także wygląda inaczej, polecam tekst profesora Edmunda Kizika o likwidowaniu cmentarzy w tym okresie, o żadnym zapomnieniu nie ma mowy. Sentymentalny ton podsumowania artykułu także nie jest zgodny z faktami. Cmentarze były przeznaczone do likwidacji, już przez urbanistów niemieckich na długo przed 1945 roku. Myśl tą kontynuowali ich polscy następcy w 1945 roku. Inna kwestia jak ta sprawa została załatwiona…”. 

 

 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: