Makabryczne artefakty w muzeum doktorów Gottwaldów9 minut lektury

Makabryczne artefakty w muzeum doktorów Gottwaldów9 minut lektury

Ponad dwa i pół tysiąca lat temu babilońska księżniczka Ennigaldi-Nanna założyła pierwsze muzeum w historii świata. Mieściło się ono w pałacu E-Gig-Par w Ur; każdy eksponat posiadał glinianą tabliczkę, na której w trzech językach opisano dany przedmiot. Część starożytnych artefaktów zebrał jej ojciec, Nabonid, którego nazywa się królem-archeologiem, ponieważ prowadził wykopaliska i odnawiał stare monumenty. Inne księżniczka zdobyła sama. Przedmioty zebrane w babilońskim muzeum już wtedy liczyły sobie wiele wieków.


Nasza żądza kolekcjonowania jest tak stara jak nasz gatunek. Niewiele młodsze jest pragnienie przechowywania dziedzictwa minionych wieków. Podobnie jak tworzenie kultury (od naskalnych malowideł do sztuki czasów Internetu), to wszystko łączy nasza wrodzona ciekawość świata.

W nowożytnej Europie namacalnym wyrazem takiej dociekliwości stały się gabinety osobliwości. Były to zbiory wszelkich kuriozów i dzieł sztuki: obok obrazów, rzeźb i klejnotów i licznych ksiąg można było znaleźć zwierzęce rogi, pióra, czaszki, muszle i skorupy, automatony i zegary. Dużym zainteresowaniem cieszyły się również rośliny czy przedmioty autochtonów przywiezione z Nowego Świata. Szczególnie cenione były eksponaty, mające rzekomo pochodzić od mitycznych stworów, takie jak rogi jednorożców czy kości olbrzymów.



Gabinety osobliwości stały się modnym akcesorium dla wszystkich władców i arystokratów. Do najsłynniejszych kunstkamer należała ta, którą obsesyjnie opiekował się cesarz Rudolf II Habsburg, który na swoim dworze w Pradze zgromadził tysiące przedmiotów: od obrazów wielkich mistrzów, przez setki zegarów, aż po korzenie mandragory i traktaty alchemiczne.

Christoph Gottwald. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów PBC. 

Jednak gabinety osobliwości powstawały nie tylko na dworach możnych, ku ich uciesze i prestiżowi. Kolekcjonerstwem zajmowali się również mieszczanie. Pieniądze, statki zawijające z całego świata oraz podróże handlowe tworzyły świetne warunki do powstawania licznych gabinetów w miastach. Szybko swoje własne kolekcje zaczęli tworzyć również ludzie nauki. W ich gabinetach pojawiały się przede wszystkim eksponaty, które dzisiaj możemy znaleźć w muzeach historii naturalnej. Z przyjemnością pokazywali swoje skarby wszystkim chętnym, w tym podróżnikom i dostojnym gościom (również koronowanym głowom).

W nowożytnym Gdańsku prężnie rozwijały się nauki przyrodnicze. Nadmotławscy uczeni nie tylko kolekcjonowali najróżniejsze precjoza, ale również zakładali własne ogrody botaniczne, w których mogli hodować na własne potrzeby egzotyczne rośliny. Ogród taki założył słynny lekarz i botanik Johann Philipp Breyne (1680 – 1764). Ludzi z tego kręgu nazywano Gelehrte, czyli Uczonymi.

Znajdował się on na Brabanku (przy dzisiejszej ulicy Stara Stocznia), co było możliwe dzięki posagowi jego żony. Ogród zyskał wspaniałą reputację: anegdota głosi, że sam Fryderyk II Wielki, twórca potęgi Królestwa Prus, odwiedził ogród Breynego w drodze do swojej królewieckiej stolicy, a gdański uczony podarował Hohenzollernowi nasiona kawowca.


Pobierz darmowy ebook GDAŃSKIE MAKABRESKI – Swoje tajemnica posiadają wszystkie miasta – zwłaszcza te, które mogą pochwalić się tak bogatą i ciekawą historią jak Gdańsk. W Makabreskach zebranych jest kilka mniej znanych gdańskich opowieści, związanych z mroczniejszą stroną życia w mieście. O czym można przeczytać w środku? Między innymi o dżumie i trądzie, sekcjach zwłok, paleniu czarownic i o ciężkim zawodzie gdańskich chirurgów. Zamiast kolejnego spaceru ulicą Długą czy zdjęcia z Neptunem, po przeczytaniu “Makabresek” będzie można udać się na wyprawę na szczyt Szubienicznej Góry lub śladami Czarnej Śmierci. Publikacja jest do pobrania za darmo.


 

Breyne mógł poszczycić się owocującym bananem zwyczajnym, kwitnącym cereusem z Ekwadoru, czyli rodzajem kaktusa, oraz ananansem. Córka botanika, Anna Renata, skreśliła na jego cześć poetyckie frazy: Niedawno ukazał się mym oczom król owoców, szlachetny ananas; był naprawdę wspaniały i cieszył wzrok, gdy przyniesiono go nam z naszego ogrodu; patrzyłam nań z przyjemnością i myślałam: wyborna roślino, jesteś godna, aby przyglądać się tobie z uwagą i w skupieniu ku chwale twego Stwórcy.

Gabinet osobliwości Gottwalda zajmował kilka pomieszczeń w jego kamienicy. Pomieszczenia były dobrze oświetlone dzięki dużym oknom, co było niezbędne do przeprowadzania sekcji zwłok. Gdyby zwiedzający po raz pierwszy znaleźli się w takim miejscu, niektóre ze zgromadzonych przez doktora eksponatów z pewnością mogły wywołać dreszcze przerażenia. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów PBC. 

Wśród tych licznych ciekawych świata gdańszczan znajdował się urodzony w 1636 roku Christoph (bądź Christophorus) Gottwald, który założył jedną z najstarszych gdańskich kolekcji naturaliów.

Młody Christoph na życzenie swojego ojca, gdańskiego kupca, opanował podstawy języka polskiego. Jako nastolatek rozpoczął edukację w Gimnazjum Akademickim, podczas której zapałał wielką miłością do rysowania i sztuki rytownictwa. Jak wielu innych absolwentów Gimnazjum, po ukończeniu wszystkich klas Gottwald wybrał się w podróż naukową po europejskich uniwersytetach, jednocześnie wciąż w wolnych chwilach ćwiczył swoje artystyczne zdolności. W końcu wylądował w słynnej Lejdzie, gdzie pobierał nauki u słynnego Franciscusa Sylviusa, anatoma i chemika, który przeprowadzał liczne sekcje zwłok. W końcu jego wysiłki zostały zwieńczone tytułem doktora medycyny i filozofii.

Jednak do Gdańska wrócił dopiero kilka lat później, w 1664 roku, po dalszych licznych podróżach i praktyce lekarskiej. Kiedy otwierał w rodzinnym mieście swoją praktykę lekarską, był już człowiekiem z pokaźnym bagażem doświadczeń i umiejętności.

Ilustracja przedstawiająca sekcję żółwia. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów PBC. 

Ze swoich licznych podróży musiał przywieźć również liczne pamiątki, i to one stały się zalążkiem jego gdańskiej kolekcji.

Zapraszam głębiej – mógłby powiedzieć Gottwald, wpuszczając do środka ciekawskich mieszczan. – Udało mi się tutaj zebrać liczne osobliwości Natury (jak chociażby liczne morskie konchy), które pomagają lepiej zrozumieć wszelkie Mechanizmy, które obserwujemy we wszelkim żywym Stworzeniu.

Gabinet osobliwości Gottwalda zajmował kilka pomieszczeń w jego kamienicy. Pomieszczenia były dobrze oświetlone dzięki dużym oknom, co było niezbędne do przeprowadzania sekcji zwłok.

Gdyby zwiedzający po raz pierwszy znaleźli się w takim miejscu, niektóre ze zgromadzonych przez doktora eksponatów z pewnością mogły wywołać dreszcze przerażenia.

Na półkach znajdowały się słoje, w których za pomocą spirytusu zakonserwowano kilka niewielkich gadów. Po sąsiedzku leżały ptasie główki z dziobami najróżniejszej wielkości. Na przybitych do ścian tablicach prezentowano wypreparowane ptaki oraz układ nerwowy. W takim miejscu nie mogło również zabraknąć ludzkiego szkieletu oraz czaszki. Jeszcze w innym miejscu znajdował się słój, z zakonserwowanym ludzkim płodem.

Część minerałów była trzymana w specjalnych szafach i szufladach. Znajdowały się tam piękne okazy: szmaragdy, ametysty, rubiny, topazy czy wreszcie liczne bursztyny. W jednej szafie znajdowały się kamienie które powstały w żywych organizmach, takie jak bezoary. Tym powstałym przez nagromadzenie niestrawionych resztek kamieniom przypisywano liczne magiczne właściwości. Jednak ta szuflada zawierała bardziej makabryczne grudki: kamienie nerkowe wyciągnięte z ciał zmarłych.

Ilustracja anatomiczna. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów PBC. 

Wśród nich znajdował się jeden z najcenniejszych przedmiotów w posiadaniu doktora Gottwalda: kamienie nerkowe i żółciowe Jana III Sobieskiego.

Kazimierz Sarnecki, wysłannik Karola Stanisława Radziwiłła na dworze Sobieskiego, zapisał w swoim liście opis sekcji zwłok monarchy, który po latach cierpień zmarł 17 czerwca 1696 roku1: Puchlizny nie było nic, nieco podskórnej z powodu otłuszczenia. (…) Śledziona była nadpsowana. Wątroba nieco twarda, ale żadnych wrzodów w niej nie było, ani skazy. Serce piękne, bez skazy, płuca nieco sinne nad powinność i w nich było nieco wodnistości, jakoby obrzęku płuc. W moczowodzie były kamyki, w prawej nerce kamień duży, wielki jak kasztan o dwóch rogach, w lewej nerce nic nie było kamieni, w pęcherzyku żółciowym nie było. tylko jeden kamień wielki, większy niż półtora gołębiego jaja i kilka kamyków mniejszych, żołądek bardzo zdrowy, także i mózg w głowie pełny i piękny. (…)

Jak Gottwald wszedł w posiadanie takich osobliwych artefaktów, nie wiemy.



W centrum pracowni anatomicznej w muzeum znajdował się stół sekcyjny. Tutaj Christoph – sam, bądź ze swoimi uczonymi przyjaciółmi – przeprowadzał sekcje zwierząt, w tym bobrów, których czaszki i zęby stały się częścią gottwaldiańskiej kolekcji.

Po śmierci Christopha Gottwalda 1 stycznia 1700 roku jego zbiory i muzeum odziedziczył syn, Johann Christoph, który konsekwentnie powiększał kolekcję. Młody Gottwald zmarł 1 sierpnia 1713 roku. Muzeum i jego skarby stały się własnością wdowy po Johannie Christophie, Adelgundy. Z czasem kobieta wyprzedała lwią część kolekcji. Katalogowaniem zbiorów zajął się wspomniany wcześniej Johann Philip Breyne. Duża część trafiła do Petersburga, gdzie stała się zalążkiem słynnej carskiej Kunstkamery.

1 W cytowanym fragmencie wszystkie łacińskie wstawki zostały zastąpione polskimi odpowiednikami.


Najlepszą specjalistką zajmującą się Gottwaldami jest dr Katarzyna Pękacka-Falkowska. Do wartych polecenia artykułów badaczki należą m.in.:

  • Wokół sprzedaży gdańskiego muzeum doktorów Gottwaldów:Johann Philipp Breyne i jego korespondenci (Zapiski Historyczne, t. LXXXII, 2017),
  • Instrumenty chirurgiczno-anatomiczne i rytownicze gdańskiego lekarza Christopha Gottwalda (1636–1700) (Klio. Czasopismo poświęcone dziejom polski i powszechnych, t. 46 (3)/2018)
  • Wokół kolekcji przyrodniczych w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Cz. I: Christoph i Johann Christoph Gottwaldowie oraz ich gdańskie muzeum (Kwartalnik Historii Nauki iTechniki r. 63, 2018)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: