Odcinek 1: Skąd ludzie wzięli się na Pomorzu?17 minut lektury

Odcinek 1: Skąd ludzie wzięli się na Pomorzu?17 minut lektury

Czytacie transkrypcję podcastu “Historia Gdańska dla każdego”. W pierwszym odcinku błyskawicznie przelecimy kolejne eony, pobieżnie przyglądając się kilku zjawiskom, które zmieniły oblicze świata, i wylądujemy we wczesnym średniowieczu.

Podróże w czasie są problematyczne. Często, wyobrażając sobie daleką przeszłość, wpadamy w pułapkę. Zakładamy, że świat wyglądał tak jak dzisiaj; w krajobrazie widzimy te same drzewa, jeziora czy lasy, usuwamy jedynie wszelkie przejawy działalności człowieka wokół nas. Chociaż znikają samochody, osiedla i ulice, sceneria oczyszczona w wyobraźni jest znajoma i mimo wszystko, okiełznana. Tak jednak nie było.

Śledź podcast na:
YouTube https://tinyurl.com/59pyyse3
Spotify https://tinyurl.com/2a9crcxz
Apple Podcasts https://tinyurl.com/mryzd8pc
Google Podcasts https://tinyurl.com/5n7wprx7

 

Pierwszy przedstawiciel rodzaju “homo” pojawił się około 2,5 miliona lat temu i wyewoluował z australopiteków, z rodziny człowiekowatych. Nie wszyscy przedstawiciele rodzaju “homo” są naszymi bezpośrednimi przodkami. Te pierwsze gatunki ludzi były już zbliżone z wyglądu do nas: miały mózgi o podobnej wielkości, zaś u ludzi z gatunku homo erectus pojawiła się naga skóra.
Pierwszy człowiek rozumny, homo sapiens, który anatomicznie nie różnił się od nas, pojawił się zaledwie około 300 tysięcy lat temu. Nasi przodkowie koegzystowali z innymi gatunkami człowieka, takimi jak neandertalczycy. Między nimi dochodziło do relacji, również seksualnych, bowiem oba gatunki były w stanie się krzyżować. Być może dochodziło również do walk o zasoby, jednak na chwilę obecną nie jesteśmy tego w stanie stwierdzić ze stuprocentową pewnością.

Około 50 tysięcy lat temu rozpoczął się niesamowity proces. Wśród homo sapiens zaszły zjawiska, które popchnęły nas na ścieżkę niezwykle dynamicznego rozwoju. U ludzi pojawiły się cechy, które do dzisiaj łączą nas wszystkich, bez względu na miejsce zamieszkania: umiejętność abstrakcyjnego myślenia, współpracy w grupie i planowania (czyli myślenia o abstrakcyjnej przyszłości). Do tego dochodzi opanowanie ognia oraz stworzenie kultury: muzyki. tańca, czy dekorowania swojego własnego ciała. Wśród ludzi pojawiła się świadomość. Pojawiła się również strach przed śmiercią, wiara, a wraz z nią obrzędy związane z pochówkiem. Więzy społeczne się zacieśniły, a to umożliwiło ludziom adaptację do nowych warunków i zasiedlanie kolejnych krain.

Najprawdopodobniej wtedy pojawiła się również mowa i język, tak fundamentalne w historii ludzkości. Pojawienie się mowy jako środka komunikacji między ludźmi do dzisiaj budzi wiele emocji, bowiem absolutnie nic nie jest pewne. Wszystkie teorie można pogrupować w cztery grupy. Pierwsza z nich zakłada naturalną kontynuację i ewolucyjne usprawnienie systemów porozumiewania się naczelnych. Z kolei druga z nich zakłada gwałtowność tego procesu, która pojawiła się nagle i wyłącznie wśród ludzi rozumnych. Inni doszukują się początków mowy w naszym genotypie, albo traktują mowę jako naturalny skutek społecznych interakcji polegających chociażby na gestach oraz silnej więzi między matką a potomstwem.

Nigdy nie dowiemy się, jak brzmiały słowa pierwszego języka naszych przodków. Oczywiście znaleźli się śmiałkowie, którzy starali się zrekonstruować ten pra-język, chociaż te próby są odrzucane przez świat nauki. Jedna z badaczek pokusiła się o podanie kilku słów: “ku” oznacza kto, “mako” to dziecko, “mano” to mężczyzna , a “tika” to ziemia.

Początkowo ludzie żyli w ciągłym ruchu, zgrupowani w społeczeństwach zbieracko-łowieckich. Potrafili wytwarzać sztukę oraz wierzyli w jakąś formę życia pozagrobowego. Najstarszy artefakt, będący przykładem sztuki mającej naśladować realny kształt, to figurka człowieka lwa z kości słoniowej, która powstała około 40 000 lat temu. Około 35 000 lat temu powstała najstarsza znaleziona figurka przedstawiająca człowieka: jest to Wenus z Hohle Fels. Przez swoje cechy, czyli podkreślenie dużych piersi oraz sromu, badacze łączą postać z kultem płodności.
Dzięki pracy archeologów znamy również liczne przykłady ceramiki, instrumentów muzycznych czy malarstwa jaskiniowego. Ludzie potrafili udomowić zwierzęta, a nasi najwierniejsi towarzysze, psy, towarzyszyły naszych przodkom już kilkanaście tysięcy lat temu.

Wenus z Hohle Fels. Źródło: Wikimedia Commons

Jednym słowem: już na długo przed powstaniem cywilizacji i początkiem historii, w ludziach kotłowały się potrzeby i emocje znane nam doskonale również dzisiaj. Nie tylko te, prowadzące do kreatywności, ale też te destruktywne: między grupami ludzi dochodziło do walk o zasoby. Najstarszy znany archeologom dowód na walkę między ludźmi pochodzi sprzed 13 bądź 14 tysięcy lat i został odkryty w północnym Sudanie. Znaleziono tam szkielety ludzi z uszkodzeniami, które wskazywały na gwałtowną śmierć zadaną włóczniami bądź strzałami.

Około 12 tysięcy lat temu w rejonie Jerycha powstaje najstarsze nieprzerwanie istniejące ludzkie siedlisko. W tym czasie ku końcowi zmierza zlodowacenie bałtyckie, kiedy na terenie całego Pomorza Gdańskiego znajdował się lądolód, skutecznie uniemożliwiający pojawienie się ludzi. Jednak ocieplenie klimatu zaczęło proces cofania się lodowej masy. Śladami po pierwszych ludziach w naszym regionie są groty strzał, które pozostawili po sobie wędrujący łowcy reniferów , którzy docierali tutaj podążając za zwierzyną, na którą polowali. W tamtym czasie ten teren był tundrą.

Po lodowcu zostały liczne jeziora, a ziema porosła gęstymi lasami, w których występowały sosny, dęby, olchy, leszczyny i lipy. Pojawiają się pierwsze grupy łowców-zbieraczy. Jednak linia brzegowa wyglądała inaczej niż współcześnie: tam, gdzie dzisiaj rozlewają się wody Zatoki Puckiej, znajdowały się liczne jeziora.

Prawdziwa rewolucja 

Około 10.000 temu zaczął się długotrwały proces, zwany rewolucją neolityczną. W ciągu kolejnych stuleciu ludzie etapami przechodzili do osiadłego trybu życia. W rejonie żyznego Półksiężyca, czyli pasa ziemi ciągnącego się od Egiptu do Mezopotamii, który odznaczał się wyjątkową żyznością, pojawili się pierwsi rolnicy, którzy zamiast wędrować za pożywieniem, postanowili je hodować. Ten proces miał gigantyczne następstwa w dalszym rozwoju ludzkości. Rolnictwo prowadziło do powstania zaawansowanych struktur politycznych, specjalizacji zadań w społeczeństwie, a później – do powstania pierwszych cywilizacji. Znaczenie własności prywatnej, rozwój sztuki, architektury, religii, handlu, powstanie miast – to wszystko ma swoje korzenie w przejściu na osiadły tryb życia. Jednak z drugiej strony, rewolucja neolityczna nieuchronnie prowadziła do pierwszych wojen o ziemię, czy o kontrolę nad ważnymi szlakami handlowymi.

Paradoksalnie, rolnictwo miało negatywny wpływ na zdrowie naszych przodków. Łowcy-zbieracze mieli bardziej zróżnicowaną dietę, bogatszą w wiele składników odżywczych. Ponadto rolniczy tryb życia prowadził do rozwoju licznych chorób, przenoszonych przez insekty i gryzonie żerujących na zbiorach.

Wśród pierwszych grup, prowadzących osiadły tryb życia, które około 6 tysięcy lat temu pojawiły się na Pomorzu Gdańskim, byli przedstawiciele kultur naddunajskich około 6 tysięcy lat temu. W dzisiejszym odcinku wiele razy będę posługiwać się terminem “kultura archeologiczna”, dlatego krótko wyjaśnię czym ona jest. Kultura archeologiczna jest pojęciem wymyślonym przez archeologów na zespół charakterystycznych znalezisk na danym terytorium i w pewnym czasie, które występują ze sobą stale. Jako przykład weźmy kulturę pucharów lejkowatych. Swoim zasięgiem obejmowała ona Polskę (z Pomorzem Gdańskim), część Skandynawii, północne Niemcy i Holandię. Na tych terenach badacze znajdowali naczynia o charakterystycznym kształcie, które nie występowały w innych częściach świata. Na podstawie badań naukowcy byli w stanie zawęzić czas występowania tych naczyń na okres pomiędzy rokiem 3700 p.n.e a 1900 p.n.e. Przedstawiciele kultury pucharów lejkowatych prowadzili osiadły, rolniczy tryb życia, ale również polowali na zwierzynę i łowili ryby.

Jednak nikt z tamtych ludzi nie określał w ten sposób siebie, swoich sąsiadów czy przodków. “Kultura pucharów lejkowatych” jest współczesnym pojęciem na tę społeczność. Nie wiemy jakie było ich pochodzenie etniczne; nie wiemy jakim językiem się posługiwali. Nie pozostawili po sobie źródeł pisanych, a jedynie źródła archeologiczne, czyli właśnie owe puchary lejkowate. Kultury archeologiczne mogą swoje nazwy brać nie tylko od cech ceramiki, ale również od miejsca odkrycia artefaktów, cech narzędzi, czy sposobu grzebania zmarłych.

U schyłku neolitu na wybrzeżu pojawili się ludzie, których kulturę, od miejsca pierwszych odkryć, nazywamy kulturą rzucewską. Ci rybacy-zbieracze musieli zapałać wielką miłością do morza, bowiem ślady po ich bytności znajdujemy przede wszystkim w pasie nadmorskim od Pucka po ujście Niemna. Mieszkali oni w prostych, drewnianych domach, zbudowanych z pali wbitych w ziemię. Ich ceramika była ozdabiana za pomocą odciskania sznura. Chociaż zajmowali się głównie zbieractwem, archeologowie znaleźli również ślady uprawy zbóż. Jednak w centrum ich życia znajdowało się to, co dostarczały rozległe wody Bałtyku. Rybacy wykorzystywali bogactwo ryb pływających w morskich głębinach, a myśliwy polowali na foki za pomocą harpunów. W Rzucewie koło Pucka można obejrzeć zrekonstruowaną osadę tych prehistorycznych łowców fok. Ludzie starali się wykorzystać zdobywane surowce maksymalnie: i tak nawet tłuszcz fok miał dużą wartość, bowiem dzięki niemu tworzono lampki, które dawały światło po zmroku. Wykorzystywano również ich skóry oraz kości. W osadzie znajdowało się specjalne miejsce do oprawiania ryb, w którym pozostało tysiące ości i łusek. Zjadano wiele gatunków, wśród nich flądry i śledzie, więc przyznaję, że mamy podobny gust. Już w tamtym czasie dla ludzi wybrzeża bursztyn stanowił prawdziwe bogactwo. Wśród znalezisk po kulturze rzucewskiej znajdują się liczne bursztynowe ozdoby: paciorki, krążki, a nawet figurki przedstawiające ludzi i zwierzęta, którym być może przypisywano magiczne właściwości. W zbiorach Muzeum Archeologicznego w Gdańsku znajduje się bursztynowa zawieszka, znaleziona wewnątrz jednego z drewnianych domów. Niekiedy biżuteria bursztynowa przyjmowała niezwykle okazałe formy: krążki, przedziurawione kamiennym wiertłem i wypolerowane, nawlekano na sznury. Ozdoby takie znajdowano zarówno w żeńskich, jak i męskich grobowcach.

Od kultury łużyckiej do kultury wielbarskiej. Co wiemy o Gotach na Pomorzu? 

Około 3500 lat temu, na Pomorze docierają ludzie, którzy posługują się narzędziami z brązu. Te społeczności odznaczały się zapewne bardziej skomplikowaną organizacją społeczną. Archeologowie nadali tej kulturze nazwę kultury łużyckiej, której zasięg objął dużą część ziem współczesnej Polski. Osada w Biskupinie była właśnie zbudowana przez reprezentantów kultury łużyckiej. Swoich zmarłych palili, a szczątki chowali na cmentarzyskach, które były używane przez wiele pokoleń. Na Pomorzu oprócz ciałopaleń zmarłych chowano też w kurhanach. Ludzie prowadzili osiadły tryb życia, hodowali zboże i bydło, które były źródłem ich pożywienia. Ślady po pochówkach ludzi tamtej kultury odnaleziono chociażby na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Z kultury łużyckiej wykształciła się kultura pomorska, która swoim zasięgiem objęła duże połacie naszego kraju. Ludzie tej kultury chowali swoich zmarłych na cmentarzyskach w niezwykle charakterystyczny sposób: ich szczątki składano do urn, na których umieszczano wyobrażenie twarzy. Obliczom często towarzyszyły przedmioty codziennego użytku, ale również biżuteria czy broń. Całe urny dekorowano ozdobami, często bursztynowymi. Urny składano do skrzyń z kamiennych płyt. Można nawet rozróżnić przedstawienia kobiet oraz mężczyzn: urny z tymi pierwszymi były wzbogacone o uszy, na których zawieszono kolczyki z bursztynowych, brązowych bądź szklanych paciorków i muszli. W niektórych grobach, oprócz samych urn, znaleziono dzbany, talerze i inne naczynia. Oprócz zwyczajów pogrzebowych wiemy, że ludzie kultury pomorskiej używali zarówno wozów, jak i łodzi, a znajdowane artefakty są świadectwem ożywionej wymiany handlowej z południem.

Na półwyspie Apenińskim swoją cywilizację budują Etruskowie, a greckie państwa-miasta zakładają swoje kolonie w basenie Morza Śródziemnego, a ludzie na Pomorzu Gdańskim chowali popioły swoich zmarłych do urn twarzowych.

Chociaż niektórzy historycy czy archeologowie próbowali przypisać te dawne kultury archeologiczne do grup etnicznych, doszukując się dowodów na słowiańskość bądź germańskość danego terytorium, współcześnie naukowcy stoją na dużo bardziej trzeźwym stanowisku: nie jesteśmy w stanie stwierdzić przynależności etnicznej tamtych mieszkańców Pomorza Gdańskiego. Niestety, kolejne grupy mieszkańców wybrzeża nie pozostawiły po sobie dokumentów pisanych. Jakie nadawali sobie imiona? Jakie legendy opowiadali sobie wieczorami, siadając przy ognisku, jakich demonów się bali, jakim bóstwom oddawali cześć? Niestety, nigdy się tego nie dowiemy.

Kolejne stulecia są naznaczone wielkimi zmianami na Pomorzu Gdańskim, na które wpływ miały wydarzenia w Europie i na świecie. Coraz większe połacie kontynentu znajdowały się pod wpływem niezwykłej cywilizacji, która wyrosła wokół jednego italskiego miasta – Rzymu, i która wyparła Celtów, którzy do tej pory dominowali kulturowo w Europie. Na Pomorzu Gdańskim w tamtym okresie zamieszkują ludzie należący do kultury oksywskiej. Z niej w pierwszych stuleciach naszej ery wykształciła się kultura wielbarska.

Tak wyobrażano sobie gockiego wojownika…w 1600 roku. Ilustracja z dzieła “Illustrations de De gentium aliquot migrationibus”.

W przypadku tej kultury naukowcy nieco śmielej wypowiadają się na temat wieloetnicznego składu ówczesnego Pomorza. Wędrujące ze Skandynawii plemiona Gotów i Gepidów osiedliły się nad Wisłą w miejscach, które nie były wcześniej zasiedlone, co ma stanowić dowód na współistnienie z tubylcami, a nie siłowy podbój czy dominację nowych przybyszów. Chyba do najsłynniejszych reliktów po Gotach na naszych ziemiach należą kamienne kręgi, które można znaleźć w Węsiorach i Odrach. W tych miejscowościach odkryto cmentarzyska osiedleńców ze Skandynawii, na których znajdują się kurhany i kamienne kręgi. Do dzisiaj jest to niezwykle popularne miejsce wśród amatorów alternatywnej historii, którzy doszukują się w tym miejscu kosmicznej energii. Niestety, ich chęć dotknięcia kamieni i poczucia tego pozaziemskiego wpływu w przeszłości doprowadziła do dewastacji tych zabytków.

Niektórzy badacze stoją na stanowisku, że kręgi były miejscem spotykania się danego plemienia, podczas których odprawiano również sądy. Chociaż Pomorze nigdy nie znalazło się w granicach państwa Rzymian, tylko na jego barbarzyńskich peryferiach, wymiana handlowa z prowincjami Imperium Romanum była niezwykle żywa. Wiąże się z tym powstanie słynnego antycznego szlaku bursztynowego, który łączył półwysep Apeniński z krainami Bałtów i innych ludach, który przebiegał przez Pomorze. Do Rzymian, oprócz bursztynu, płynęły futra, miód czy wosk; w drugą stronę były to przede wszystkim dobra luksusowe, takie jak szkło, złoto, czy przedmioty z miedzi i brązu. Po upływie kilku pokoleń plemiona Gotów rozpoczęły dalszą wędrówkę w stronę Morza Czarnego.

Historyk rzymski z VI wieku naszej ery, Jordanes, napisał ok. 551 roku księgę „O pochodzeniu i czynach Gotów”. Zamieścił w niej historię przybycia Gotów oraz ich odejścia:

Z tej więc wyspy Skandii, jak gdyby z kuźni ludów lub raczej kolebki szczepów, wyruszyli niegdyś Gotowie ze swoim królem, imieniem Berig. Pamięć o zdarzeniu zachowuje się dotąd. Ziemi, której schodząc z okrętów dotknęli stopami, zaraz nadali miano. Miejsce to bowiem jeszcze dzisiaj nazywa się Gothiskandia. Stąd niebawem posunęli się dalej podchodząc z obozem pod siedziby Ulmerugów, które wtedy leżały na pobrzeżu Oceanu. W bitwie pokonali Ulmerugów i wypędzili ich z rodzimych siedzib. Również ich sąsiadów, Wandalów, już wtedy ujarzmiając wprzęgli do rydwanu swoich zwycięstw. Ponieważ liczebność plemienia szybko rosła, już bodaj piąty król po Berigu, Filimer, syn Gadariga, po naradzie zarządził, by wojsko Gotów razem z rodzinami ruszyło w dalszą wędrówkę.

Według badaczy, Gothiskandza, czyli ta pierwsza siedziba Gotów po naszej stronie Bałtyku, znajdowała się na terenie Pomorza Gdańskiego: gdzieś na Wysoczyźnie Elbląskiej albo wśród Borów Tucholskich.

Nadejście Słowian 

Fundamentalne znaczenie dla przyszłości miejsca, w którym powstanie Gdańsk, miał V wiek naszej ery i wydarzenie, które przeszło do historii pod nazwą wielkiej wędrówki ludów. Bezpośrednią przyczyną wielkiego przemieszczenia się plemion były najazdy koczowniczych Hunów, którzy przybyli ze stepów i siali postrach w całej Europie. Hunowie skierowali swoje siły przeciwko ludom germańskim, które z kolei zaczęły przemieszczać się w stronę granic imperium rzymskiego. W połowie piątego stulecia na czele huńskich hord stanął Attyla, który sprawował władzę nie tylko nad swoimi pobratymcami, ale również nad Gotami i Gepidami w ich nowych siedzibach. Chociaż echa wędrówek dotarły również na Pomorze, osadnictwo tutaj nie zamarło, a jedynie zmniejszyło swoją intensywność. Ludzie jednak żyli na mniej zaawanasowanym poziomie, a stare szlaki handlowe prowadzące do Rzymu straciły swoje dawne znaczenie. Wymiana towarów wciąż miała miejsce, o czym świadczy znajdowanie przez archeologów monet bizantyjskich na wybrzeżu, w tym w okolicach Gdańska.

Mapa Pomorza z 1575 roku. Źródło: Polona.pl

W ten niezwykle skrótowy sposób prześledziliśmy dzieje Pomorza Gdańskiego i poznaliśmy niektórych ludzi, którzy nazywali ten kawałek kontynentu swoim domem. Zastrzeżenie: całe biblioteki są wypełnione książkami i artykułami na ten temat, a kolejne wykopaliska archeologiczne przynoszą kolejne wieści i kolejne wnioski, które możemy wysnuć na podstawie wytworów kultury materialnej dawnych ludów. Niektórym poświęciłem więcej czasu, niektóre jedynie wspomniałem. Chętnych zachęcam do odkrywania ten fascynującej historii na własną rękę.

W ten sposób wkroczyliśmy w epokę, którą umownie nazywamy wczesnym średniowieczem. Z cienia na scenę, którą obserwujemy, wchodzą nowi aktorzy. Opisywano ich jako wysokich i postawnych ludzi, o rudawych albo jasnych włosach. Mieli być odporni na złe warunki pogodowe: deszcz, zimno czy upał. Wkrótce dojdą do granicy plemion germańskich oraz do granic cesarstwa bizantyjskiego, z którym zaczną walczyć. Do historii przejdą jako Słowianie.

W kolejnym odcinku przyjrzymy się bliżej Słowianom i kilku plemionom, ważnym z punktu widzenia historii Pomorza i Gdańska. Jeżeli macie jakieś pytania, uwagi, bądź zażalenia możecie pisać do mnie na adres mailowy. Wszystkie informacje dotyczące podcastu – transkrypcje odcinków, kontakt, materiały ikonograficzne – znajdziecie na stronie w zakładce “Historia Gdańska dla każdego”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: