MINIATURY #210 minut lektury

Najciekawsze krótkie opowieści z wpisów na facebookowym profilu zebrane w jednym miejscu. Jezioro Zaspa i jego losy, wnętrze Wielkiej Zbrojowni w opisie czeskiego poety i wygnańca, fragment druku okolicznościowego wydanego z okazji ślubu patrycjusza bibliofila, o gdańskich domach dla trędowatych i sekcji zrośniętych bliźniąt przeprowadzonej przez doktora Kulmusa  – oto miniatury GEDANARIUM #2. 


JEZIORO ZASPA

Fragment mapy okolic Gdańska z 1784 r. Źródło: polona.pl

Jezioro Zaspa i najbliższa okolica na pięknej mapie z 1784 r. Pierwsza wzmianka o jeziorze pojawią się już w średniowieczu (“lacum qui Saspa dicitur”), i chociaż z upływem wieków Jezioro zmieniało kształt i zmniejszało się coraz bardziej, relikty Zaspy istniały jeszcze w XXI wieku.

Ta najstarsza wzmianka z 1284 r. wiąże się z nadaniem Jeziora Zaspa cystersom oliwskim przez księcia Świętopełka, który dodatkowo pozwolił mnichom na połów ryb. Zakonnicy szybko wznieśli u brzegu jeziora stację rybacką. Urzędował tutaj również opiekun Jeziora Zaspa wyznaczany przez opata – to jest właśnie “Fisch Meister”, mistrz rybacki, którego siedziba jest zaznaczona na mapie.

Wokół Jeziora wyrosła nie tylko osada Zaspa, której mieszkańcy zajmowali się rybołówstwem (poławiano głównie śledzie) oraz korzystali z gęstych okolicznych lasów, ale również niewielka wieś Letnica (Löwental, Lauenthal). Tutaj w XVIII wieku powstał dwór, a XIX wiek przyniósł gwałtowną industrializację całego obszaru.

Jezioro znajdowało się mniej więcej w rejonie pomiędzy dzisiejszymi ulicami Marynarki Polskiej, Wyzwolenia, Letnickiej i Starowiejskiej. Chociaż przetrwało drugą wojną światową, nie zdołało się jednak oprzeć komunizmowi i kapitalizmowi. Po wojnie jezioro stało się śmietniskiem i gruzowiskiem, do którego wrzucano tony nienadających się do powtórnego wykorzystania materiałów budowlanych z gruzów starego Gdańska. Definitywny koniec Jeziora Zaspa to lata 1970 – 2011, kiedy to akwen należący do elektrociepłowni w Młyniskach stał się składowiskiem milionów ton popiołów, które pompowano z zakładu specjalnymi rurociągami. Dzisiaj teren jest obsiany trawą.

Gdańsk posiada Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy, który ma być pomnikiem wszystkich nekropolii zniszczonych po wojnie. Teren po Jeziorze Zaspie również kojarzy mi się z cmentarzyskiem – tony gruzów ze zniszczonego miasta zostały zasypane popiołem, tworząc osobliwy Cmentarz Nieistniejących Budowli.

WNĘTRZE ZBROJOWNI W OPISIE CZESKIEGO WYGNAŃCA

Kiedy w 1620 wojska cesarskie pobiły broniących się Czechów pod Białą Górą, wielu pokonanych udało się na wygnanie. To wydarzenie – jedno z najbardziej traumatycznych w historii naszych południowych sąsiadów – załamało rozwój świadomości narodowej Czechów i ich aspiracji politycznych. Klęska białogórska to również symboliczny koniec tradycyjnego czeskiego protestantyzmu (którego korzenie tkwiły w naukach Jana Husach i bojowych taborach Jana Žižki z Trocnova) i systematyczna rekatolizacja kraju, prowadzona przez zwycięskich Habsburgów.

Do wygnańców należał Wacław Klemens Żebracki, czeski poeta tworzący w łacinie, który udał się w tułaczkę po wielu krajach – od Niderlandów i Anglii, aż po Śląsk, Rzeczpospolitą i Szwecję. Artysta szukał mecenasów, którzy byliby skłonni go sponsorować – w końcu szczęście uśmiechnęło się do niego, gdy dołączył do świty Lwa Północy, wielkiego króla Szwecji Gustawa Adolfa.

Żebracki przebywał w Gdańsku w 1629 r. i szybko napisał poemat poświęcony miastu, który wydał już w marcu 1630 r. w drukarni Georga Rhetego. Utwór, składający się z 2626 wersów, Żebracki nazwał Gedanum sive Dantiscum (Gdańsk, czyli Dantiscum). Pisany w stylistyce późnego renesansu, poemat był pochwałą i opisem miasta – możliwe że również tutaj Czech szukał protekcji i mecenasów. Wśród poetyckich opisów budowli znajduje się ciekawa wzmianka na temat Wielkiej Zbrojowni.

Wielka Zbrojownia (lub Arsenał), to arcydzieło gdańskiego manieryzmu, została wzniesiona zaledwie kilkanaście lat przed przybyciem Czecha nad Motławę – w 1605 r. Ze Zbrojownią łączą się wielkie nazwiska: projektanta Antoniego van Obberghena (uwaga na ten temat w komentarzu), budowniczego Hansa Strakowskiego i rzeźbiarza Abrahama van den Blocka. Aż do końca XVIII wieku budowla pełniła swoją pierwotną funkcję przechowywania różnorakich militariów, również zdobycznych, z czasem stała się również swoistego rodzaju instytucją muzealną, w której przechowywano dawny, już nie nadający się do praktycznego użycia, oręż. Na ścianach wisiały obrazy i portrety, a co ciekawsze eksponaty starano się pokazać w interesujący sposób.

Żebracki pozostawił nam ciekawą wzmiankę o Wielkiej Zbrojowni, w której wymienia szczegółowo wyposażenie budynku:

Zobaczmy, jakie on skarby posiada, co się znajduje w nim wewnątrz. To Zbrojownia. Tyle tu broni, tarcz, puklerzy, tyle tarcz okrągłych, spiżowych pancerzy, tyle kolczug, szyszaków, pali, mieczy, żelaznych łusek, małych tarcz skórzanych, maczug, pocisków, włóczni, zakrzywionych mieczy z rękojeściami, kling, dzid, dzirytów, proc, obosiecznych toporów, lekkich tarcz, kusz, siekier, żelaznych dziobów, kul i pocisków ołowianych, kit szyszaków, hełmów z końskim włosem, bombardujących kul, machin wojennych, które wyrzucają szybkie płomienie – broń straszna już przez sam huk.

Fragment ryciny Aegidiusa Dicmanna przedstawiającej Targ Węglowy około 1617 r., na dwanaście lat przed wizytą Żebrackiego. Źródło: rijksmuseum.nl

ŚLUB PATRYCJUSZA

Fragment ryciny z utworu okolicznościowego, napisanego z okazji ślubu Jana Ernesta Schmiedena i Adelgundy Hoffmann, który odbył się 2 grudnia 1655 r. Życie Schmiedena było klasyczną biografią gdańskiego patrycjusza-patrioty: nauka w Gimnazjum Akademickim, studia w Królewcu oraz podróż po Europie, a na końcu działalność polityczna, zwieńczona urzędami burmistrza i burgrabiego królewskiego. Schmieden urodził się w 1626 r., zaś zmarł w 1707 r – został pochowany w kościele Mariackim.

Jednym z największych osiągnięć burmistrza była opieka nad stanem gdańskich księgozbiorów – uporządkował biblioteki, zorganizował zasady udostępniania dzieł, oraz wprowadził współczesne rozwiązanie – nakazał gdańskim oficynom dostarczania do biblioteki egzemplarzy obowiązkowych. Nie może więc dziwić decyzja Schmiedena o przekazaniu własnej – liczącej ponad 2 tysiące – kolekcji ksiąg miastu.

Rycina jest naszpikowana licznymi symbolami, mającymi podkreślić miłość i więzy łączące młodą parę. Do najciekawszych należą elementy umieszczone u nasady podestu – dwa gorejące serca złączone kotwicą i łańcuchem, trzymanym przez Opatrzność. Dodatkowo przy obojgu znajdują się ich rodowe herby.

 

GDAŃSKIE DOMY DLA TRĘDOWATYCH

TTrąd dręczył już ludzi w starożytności – od Rzymu, przez Grecję, aż do cywilizacji wyrosłych w dolinach Indusu, Gangesu i Mekongu. Chociaż wszędzie łączono trąd ze społecznym odrzuceniem, stygmatyzacja trędowatych osiągnęła swój szczyt dopiero w średniowieczu, kiedy to dotkniętych chorobą uznawano za nieczystych lub ukaranych w sten sposób przez Boga za swoje grzechy. Tworzono nawet specjalne kolonie dla trędowatych, umiejscawiane z dala o ludzkich miast i osiedli, które miały służyć jako miejsce izolacji. W basenie Morza Śródziemnego takie kolonie bardzo często znajdowały się na wyspach, a chorzy nie mieli możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym.

Pewien przełom w myśleniu przyniosły wyprawy krzyżowe, podczas których wielu rycerzy zaraziło się tą chorobą. Nawet jeden z królów jerozolimski, Baldwin IV, cierpiał na trąd, który zresztą był powodem nadania mu przydomku “Trędowaty”. Zaczęły powstawać liczne leprozoria, czyli domy/szpitale w których sprawowano opiekę nad chorymi – tego zadania podejmowali się głównie zakonnicy.

W Gdańsku istniały dwa miejsca opieki nad trędowatymi. Ich powstanie łączyło się ze zwiększoną urbanizacją państwa zakonnego, w którym w ciągu XIV wieku sieć leprozoriów znacznie zgęstniała. Najczęściej miejsca opieki nad trędowatymi nosiły w całym państwie Krzyżaków takie same wezwania – podobnie było nad Motławą.

Najstarszym gdańskim szpitalem przeznaczonych dla trędowatych był szpital św. Jerzego na Starym Mieście, wzmiankowany już w połowie XIV wieku. Z czasem do szpitala zaczęto przyjmować ubogich, starych i chorych na inne przypadłości. Budynek szpitala już nie istnieje – znajdował się w okolicy kościoła św. Józefa.

Drugim gdańskim leprozorium była szpital Bożego Ciała, który około 1380 r. przejął funkcję miejsca opieki nad trędowatymi. Przy szpitalu wzniesiono kaplicę Bożego Ciała, która z czasem licznie przebudowywana zmieniła się w świątynię filialną kościoła Mariackiego. Przy zabudowaniach istniały dwa cmentarze – jeden Bożego Ciała, drugi przeznaczony na użytek lazaretu. Ze średniowiecznych zabudowań szpitalnych nic nie pozostało, jako że cały kompleks, położony za murami miejskimi, był narażony na zniszczenia wojenne.

Fragment planu Gdańska z połowy XVIII wieku. Widoczny teren na którym znajdował się kompleks Bożego ciała oraz dwa cmentarze (Kirch Hoff). Źródło: polona.pl

SEKCJA BLIŹNIĄT DOKTORA KULMUSA

Ze zbiorów Bawarskiej Biblioteki Państwowej.

Bliźnięta nierozdzielone, nazywane również bliźniętami syjamskimi, fascynowały ludzi od zarania pisanej historii, będąc przedmiotem legend, baśni i podań. Bizantyjski kapłan i historyk Teofanes Wyznawca opisał przypadek narodzin bliźniąt syjamskich urodzonych w palestyńskim Emaus – bliźnięta bawiły się ze sobą, uderzały się, a gdy jedno spało, drugie zawsze czuwało. W średniowieczu zroślaki traktowano różnie – albo z bojaźnią i strachem, albo jako dziwy natury – na równi z karłami czy osobami dotkniętymi hirsutyzmem – nadmiernym owłosieniem. W późniejszych epokach bliźnięta skutecznie funkcjonowały i mogły dożywać późnej dojrzałości – o czym świadczy choćby przypadek Łazarza i Jana Baptysty Colloredów, o których pisałem na Gedanarium w związku z ich wizytą w Gdańsku.

Rycina pochodzi z dzieła “Descriptio anatomico-physiologica alicujus foetus monstrosi” (Gdańsk, 1724) autorstwa Johanna Adama Kulmusa. Ten urodzony we Wrocławiu syn piekarza przybył do Gdańska jako nastolatek po śmierci rodziców, gdzie znalazł opiekę u starszego brata. Powtórzył drogę wielu gdańskich uczonych – nauka w Gimnazjum Akademickim, podróż po Europie i studia, powrót do Gdańska i związanie się z Gimnazjum w roli pedagoga. Kulmus łączył nauczanie z pracą lekarza; był wybitnym anatomem, a jego dzieła dotarły nawet do dalekiej Japonii.

Sekcja, którą Kulmus wykonał na bliźniętach, odbyła się wiek później niż słynna sekcja potwornego płodu z Pruszcza, dokonana przez Joachima Oehafa. Jednak to już był inny Gdańsk i inne warunki – Kulmus był ostatnim wielkim gdańskim anatomem. Sekcja odbyła się jeszcze w murach Gimnazjum, w specjalnym pomieszczeniu auditorium anatomicum, ale już w 1741 miejsce wykonywania sekcji zwłok przeniesiono do Bramy Szerokiej. To był symboliczny koniec świetności gdańskiej anatomii.

 


Polub stronę Gedanarium na Facebooku i bądź na bieżąco z opowieściami dotyczącymi Gdańska – jego mieszkańców, budynków i momentów z  historii. 


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: