Odcinek 3: W poszukiwaniu najstarszego Gdańska16 minut lektury

Odcinek 3: W poszukiwaniu najstarszego Gdańska16 minut lektury

W dzisiejszym odcinku poszukamy najstarszego Gdańska. Tego wczesnośredniowiecznego, do którego przybył święty Wojciech wybierając się do kraju Prusów. W ciągu kolejnych wieków naukowcy podejmowali kolejne próby lokalizacji grodu w wielu miejscach na terenie współczesnego miasta. W ostatnich latach coraz większe uznanie zdobywa jedna koncepcja, dodatkowo poparta autorytetem wybitnego gdańskiego historyka, profesora Błażeja Śliwińskiego. To właśnie ta hipoteza będzie dzisiaj  punktem wyjścia naszych poszukiwań. 

Opowieść zaczniemy tam, gdzie skończyliśmy poprzedni odcinek. Truso upada, zaś jego rolę przejęło inne emporium – nie Gdańsk, a Puck. Nadmorski rejon, gdzie powstało, już od czasów neolitu był miejscem osiedlania się ludzi. W pierwszym odcinku wspominałem o kulturze rzucewskiej, której artefakty znaleziono właśnie w okolicach Pucka. W VII i VIII wieku naszej ery u ujścia strugi Płutnicy, nie dalej jak pół kilometra od współczesnego miasta, powstał port. Niestety, nie przetrwał on do dzisiaj, a jego pozostałości są zalane wodami zatoki, niczym mityczna Atlantyda. Musimy pamiętać, że linia brzegowa znacznie się cofnęła od czasów średniowiecza. 

Śledź podcast na:
YouTube https://tinyurl.com/59pyyse3
Spotify https://tinyurl.com/2a9crcxz
Apple Podcasts https://tinyurl.com/mryzd8pc
Google Podcasts https://tinyurl.com/5n7wprx7

Emporium było jednym z przystanków na dawnym szlaku bursztynowym. Przed podbojem Pomorza dokonanym przez polańskich Piastów, to właśnie ta osada była jednym z najważniejszych portów regionu. Na dnie odnaleziono ślady po wczesnośredniowiecznych, drewnianych zabudowaniach oraz wraki łodzi. Po zastosowaniu metody dendrochronologicznej, która polega na określaniu wieku zabytku za pomocą badania drewna, badacze szacują, że  budynki powstały między 927 a 930 rokiem. Znajdowane ceramikę datuje się na dziewiąty i dziesiąty wiek. Do tej pory archeologowie nie znaleźli śladów po wczesnośredniowiecznej osadzie przy porcie. Taki stan rzeczy sugeruje handlowy charakter osiedla. 

Artystyczna wizja wczesnośredniowiecznego portu w Pucku za czasów Bolesława Krzywoustego. Całość można obejrzeć pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=hzwrSV_rbq0

Jednak centrum osadnictwa znajdowało się w innym miejscu, na Kępie Oksywskiej. Tym terminem określamy trójkątną wysoczyznę morenową o powierzchni 40 kilometrów kwadratowych, która opada w stronę  Zatoki niezwykle stromym klifem. Ten podniesiony teren był w średniowieczu otoczony bagnistymi równinami i morzem. Dlatego już od epoki żelaza na Kępie osiedlali się ludzie, którzy dostrzegali zalety takiego położenia, a archeologowie nadali im nazwę kultury oksywskiej. Profesor Śliwiński zwraca uwagę jeszcze na dwa niezwykle istotne czynniki, świadczące o atrakcyjności Kępy: urodzajne gleby oraz rzadkie w regionie złoża soli. Według jednej z hipotez dotyczącej pochodzenia słowa “Oksywie”, podstawą było właśnie “źródło solne”. Inna teoria doszukiwała się nordyckich inspiracji ze słowa “oxihoved”, głowa wołu, co miało być rzekomo inspirowane kształtem samej Kępy.

Wróćmy jednak do jej mieszkańców. Dzięki badaniom archeologów wiemy, że w X wieku na Kępie istniały trzy grody: w Oksywiu, Obłużu i Dębogórzu. Zapewne w najbliższej okolicy działały również stacje rybackie. To właśnie te grody były związane z emporium w Pucku. Były to ziemie mniejszego plemienia pomorskiego, które aby dodatkowo zabezpieczyć swoje terytorium, wybudowało sieć grodów obronnych. Ich linia biegnie od Sobieńczyc przy Jeziorze Żarnowieckim, przez Tyłowo, Gowino i Luzino, Będargowo, Kczewo, Otomino, Pręgowo aż do Gdańska i Sopotu. Co niezwykle ciekawe, ta prastara granica plemienna była jednocześnie utrzymana w kolejnych stuleciach, bowiem pokrywała się z granicami późniejszej kasztelanii gdańskiej i miała jeszcze znaczenie w nowożytnym podziale administracyjnym. 

Gdańsk jako gród obronny, a nie ważny port regionu

Co bardziej uważni słuchacze i słuchaczki mogą zapytać: zaraz, chwileczkę. Skoro to było relatywnie małe terytorium plemienne, po co dwa porty: w Pucku i Gdańsku? I to świetne pytanie, bo wiem wiele wskazuje na to, że wczesnośredniowieczny Gdańsk pełnił rolę grodu obronnego, a nie ważnego lokalnego portu. Na podstawie badań archeologicznych przeprowadzonych na terenie Pomorza Gdańskiego, Błażej Śliwiński wyciągnął wniosek, że Pomorze Wschodnie w X wieku nie było zorganizowanie w duży organizm plemienny, a podzielone na mniejsze jednostki. Inni historycy stoją na odmiennych stanowiskach, jednak może to wynikać z błędnej interpretacji źródeł, w tym jednej legendy – o czym opowiem dokładnie, kiedy dojdziemy do zagadnienia książąt pomorskich. 

Czym zajmowali się ludzie, mieszkający na, nazwijmy to umownie, ziemi gdańskiej? Jak już wspomnieliśmy, niejako przejęli zyski z handlu, które do tej pory płynęły do Truso.  Archeologowie znaleźli w okolicach Pucka wiele monet arabskich z przełomu IX i X wieku. Słowianie eksportowali na południe bursztyn, futra, wosk, miód…oraz niewolników. O handlu niewolnikami będę jeszcze szerzej opowiadał w kolejnym odcinku, jednak musimy się zmierzyć z nieprzyjemnym faktem, że handel ludźmi był w tamtym czasie czymś na porządku dziennym. Więcej nawet, przynosił on wielkie zyski, które wykorzystywali pierwsi władcy państwa Polan. Bałtycki bursztyn, chociaż ceniony zarówno w Europie, jak i w świecie arabskim, nie przynosił Pomorzanom największych zysków – te pochodziły właśnie z handlu ludźmi. 

Niezwykle ciekawym argumentem, mającym to potwierdzić, jest Hel – a raczej jego nazwa. Ma ona pochodzić od średniowiecznych Duńczyków, którym półwysep kojarzył się z nieprzyjemnym, piekielnym miejscem. Skandynawskim żeglarzom to miejsce miało się źle kojarzyć bowiem mieszkańcy tego regionu eksportowali niewolników, których zdobywali również przez pirackie wypady. Stąd półwysep miał być miejscem niebezpiecznym. Trzeba jednak podkreślić, że to jest jedynie jedna z wielu proponowanych hipotez na pochodzenie nazwy Hel. Do innych propozycji należy słowiański termin oznaczający “pustkowie” bądź “wydmę”, inni z kolei doszukują się źródeł w językach germańskich, a żeglarze mieli określać półwysep na podstawie jego kształtu od obcasa buta. 

Jeszcze do niedawna za “najstarszy Gdańsk” uważano gród, który powstał w widłach Motławy i Wisły, za czasów Mieszka I. W wielu starszych opracowaniach można znaleźć taką informację. Jednak nowsze badania archeologiczne znacznie “odmłodziły” gród, który znajdował się na terenie współczesnych ulic Rycerskiej, Czopowej, Grodzkiej i Dylinki. Owszem, znajdował się ośrodek władzy, ale powstał on dopiero w XI wieku, więc niemal 100 lat po odwiedzinach św. Wojciecha. Skoro tak, o jakim “Gdańsku” mowa z najstarszej wzmiance o mieście z 977 roku?

Kolebka Gdańska na Górze Gradowej?

Najprawdopodobniej, pod tym określeniem kryje się gród obronny, założony na szczycie Góry Gradowej, oraz otwarta osada, która znajdowała się w rejonie dzisiejszego kościoła św. Mikołaja (który naturalnie w tym czasie jeszcze nie istniał, bowiem ludzie mieszkający tutaj wierzyli w dawnych bogów). Mocnym argumentem popierającym tę teorię jest znajdowanie na terenie Góry Gradowej monet arabskich z X wieku, oraz pieniędzy z Anglii oraz Niemiec. Takie skarby były znajdowane nie tylko przez współczesnych archeologów, ale również przez gdańszczan w XVI, XVII i XVIII wieku! W 1591 roku znaleziono gliniane naczynie z monetami arabskimi, w połowie XVII wieku przesunięto na terenie /góry Gradowej głaz, pod którym znajdowała się moneta angielska pochodząca z drugiej połowy X bądź pierwszej połowy XI wieku, zaś w 1711 roku żołnierze gdańskiego garnizonu, kopiąc rów, znaleźli niedaleko ulicy Kurkowej wiele srebrnych monet z podobnego okresu. 

Fragment ryciny A. Dickmanna z 1615 roku. Źródło: www.rijksmuseum.nl

Jednak jeżeli dzisiaj wybierzemy się na Górę Gradową, poszukiwania dawnego grodu zakończą się niepowodzeniem. Od epoki nowożytnej to wzniesienie było miejscem niezwykle szeroko zakrojonych prac fortyfikacyjnych, które całkowicie zmieniły ukształtowanie terenu, bowiem Góra Gradowa pierwotnie była wyższa. Dlatego dzisiaj, aby doszukać się reliktów po tych wczesnośredniowiecznych konstrukcjach, możemy jedynie liczyć na przypadek oraz szczęście. 

Powojenna koncepcja, która sytuowała najstarszy Gdańsk w widłach Motławy i Wisły, na długo wiodła prym w naszej historiografii. Jednak w dawnej, gdańskiej tradycji to właśnie Górę Gradową uznawano za kolebkę miasta – i to już od stuleci! Anton Friedrich Büsching w drugiej połowie XVIII wieku wydał wielkie dzieło poświęcone geografii. W 1768 roku jego część poświęcona Rzeczpospolitej została przetłumaczona na polski jako „Geografia Krolestwa Polskiego y Wielkiego Xięstwa Litewskiego”. W obszernym ustępie dotyczącym Gdańska znajdujemy  taki fragment:

(…) Miasto otoczone jest górami i pagórkami, które wyższe są, niż wieże miejskie, i między któremi najznaczniejsze są Biskupia Góra i Hagelsberg. Na ostatniej za dawnych czasów był zamek, który, równie jako i góra, od pewnego człowieka imieniem Hagel tak był nazwany.  Ale ten Hagel dla tyraństwa swojego, w nim jest zabity, i zamek jego spalony. Był też tam grób dziedziczny państwa jakiegoś, czego jasnym jest dowodem urna, lub statua, tamże około roku 1664 znaleziona. 

Fragment obrazu “Grosz czynszowy” Antona Möllera z 1601 roku. W tle wizja Góry Gradowej jeszcze przed wielkimi zmianami które przyniosły fortyfikacje, aczkolwiek wysokość wzniesienia mogła być wizją artystyczną. Źródło: artsandculture.google.com

Tym “grobem” były zapewne pozostałości po przedchrześcijańskich pochówku, znalezionym na Górze Gradowej. Jednak pierwsza znana wzmianka w źródłach, dotycząca Góry Gradowej, pochodzi dopiero z 1385 roku. Pojawia się w niej forma “hagensbergh”, później jeszcze w licznych innych przeróbkach: “Hagensberge”, “Haynberg”, “Haynsberg”.  Wszędzie jednak źródłem jest słowo oznaczającej gaj, las, bądź zarośla. Mamy więc do czynienia z Górą Gajową, i rzeczywiście niewykluczone, że to wzgórze w dawnych wiekach było porośnięte lasem. Jan Daniluk zwrócił uwagę, że w okolicy znajdowała się jeszcze jedna nazwa z tym członem w nazwie: Petershagen, czyli dzisiejszy Zaroślak. 

Dopiero w XVI wieku, w 1519 roku, zapisano formę Hagelsberg. Czy była to pomyłka pisarza, czy może adaptacja dawnej, tradycyjnej nazwy? Tego niestety nigdy się nie dowiemy. Jednak faktem jest, że dawni gdańscy dziejopisowie na podstawie tej nowej nazwy podali nam legendę o groźnym Hagelu, który miał swoją siedzibę na szczycie góry. Pierwsza znana wersja tego podania pojawiła się w drugiej połowie XVI stulecia. Od tamtej pory motyw groźnego rycerza Hagela powraca w lokalnej, gdańskiej tradycji wielokrotnie. Co więcej, legenda musiała być znana w Gdańsku, bowiem zapisuje ją również słynny węgierski podróżnik Szepsi Csbombor Márton. W XIX wieku słynny gdański historyk Gotthilf Löschin zaproponował, że Hagel pierwotnie był Jagelem, a skutkiem tego było pojawienie się wśród niektórych polskich opracowań terminu Góta “Jagiełłowa/Jagłowa, a nawet Jagielna”. 

Hagel, okrutnik z wysokiej góry

Według tych legend, na szczycie Góry Gradowej w drewnianej warowni mieszkał Hagel, który jednak nie był wzorem dobrego władcy. Okolina ludność żyła w strachu przed jego terrorem, bowiem za pomocą siły wymuszał coraz to większe daniny. W jednej z wersji Hagel miał pasierbicę Raję, która zakochała się z wzajemnością w młodym rybaku Danie. Okrutnik z Góry Gradowej dowiedział się o tym zakazanym uczuciu, i postanowił zabić młodzieńca, któremu jednak udało się pokonać Hagela. Ciemiężca poniósł śmierć, drewniana warownia została zburzona, a mieszkańcy uczcili upadek dawnego pana tańcem. Z kolei dzielny rybak ze swoją ukochaną założyli miasto, z którego w przyszłości wyrośnie Gdańsk. Imię Dana było jednocześnie ludową etymologią pochodzenia nazwy Danzig. 

W 1862 roku Ryszard Berwiński w swojej książce Studia o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych w jednym z przypisów zapisał jeszcze jeden ciekawy przekaz o Górze Gradowej:

(…) Gaspar Schutz powiada, że ów rycerz, którzy zachęcając poddanych swej wioski “Wieke” do tańca, miał mówić do nich “Danz Wiekie”, z czego później, gdy go zamordowano, a miasto tu powstało, utworzył się: Danzwig, Danzig; że tedy ten rycerz nazywał się Jagel, lub “Hagel”, że mieszkał na drewnianym zamczysku na górze, którą dla tego Hagelsberg nazywano i do dziś dnia nazywają. Jakoś istotnie prawda, że Niemcy tameczni tak nazywają tę górę. Ale zapytany o nią poczciwy okoliczny Kaszub, opowiada zawsze, że to “grodowa góra”, jakoby grodzka od gród, grad, hrad, który na tej zapewne stał górze w czasach dawnych i dał początek tej nazwie. Ale Niemcy języka naszego nieświadomi, i radzi go umyślnie wykrzywiać, a ślady jego zacierać, przetłumaczywszy “hrad” (Burg) na “Hagel” (grad), utworzyli z tego “Hagelsberg” i całą bajkę o poddanych ze wsi Wieke, o ich tańcach i księciu Jagiel wymyślili, chcąc nazwę miasta z języka niemieckiego wydedukować. Takiej wsi Wieke nie masz dziś śladu w okolicach Gdańska (…). 

Fascynujące, że zarówno niemieccy gdańszczanie, jak i okoliczni Kaszubi, łączyli Górę Gradową z kolebką Gdańska. Kto wie, być może te legendy i przekazy rzeczywiście były dalekim echem opowieści o najstarszym Gdańsku, a współczesna historia zwraca nam wielowiekową tradycję. 

Tropem ma być również sama nazwa miasta.  Językoznawcy są raczej zgodni, że słowiańska nazwa “Gdańsk” ma związek z wodą, wilgotnym miejscem, rozlewiskiem. Uznano, że nazwa miasta pochodzi o hipotetycznej nazwy rzeki “Gdania”. Sęk w tym, że tym ciekiem wodnym nie była raczej Motława – ta nazwa jest pochodzenia staropruskiego i bardzo prawdopodobne, że Motława funkcjonowała przed tym, jak pojawiła się nazwa Gdańsk, i jest reliktem przemieszczenia się plemion pruskich na wschód we wczesnym średniowieczu. 

Hipotetyczna rzeka “Gdania” 

No dobrze, skoro nie Motława, to gdzie mogła znajdować się owa hipotetyczna Gdania? Gdybyśmy zerknęli na plan współczesnego miasta, nigdzie takiego cieku byśmy nie znaleźli. Jednak na starych mapach w okolicach Góry Gradowej widzimy cieniutką, błękitną nitkę przepływającą przez Siedlce, czyli Potok Siedlecki. Przed wielką krzyżacką inwestycją, jaką było przekopanie kanał Raduni, Potok Siedlecki przepływał przez tereny gdańskich dominikanów i wpadał do Motławy. Jako że Potok Siedlecki (inaczej Siedlica bądź Szydlica) jest nazwą wtórną, nadaną od osady przez którą przepływał, być może wcześniej miał inne miano: ową zaginioną “Gdanię”. Potok Siedlecki przepływa u stóp południowej części Góry Gradowej, zaś wzdłuż niego powstał ważny szlak prowadzący do Gdańska. Zapewne Potok był niegdyś żeglowny, ale z upływem jego rola coraz bardziej malała, a samo koryto ulegało zwężeniu. Kiedy Krzyżacy wykopali kanał Raduni, Siedlica na dobre straciła swoją dawną rolę. Gdzie dzisiaj można znaleźć Potok Siedlecki, możliwe że dawną Gdanię? Głównie pod naszymi nogami. Siedlica przepływa podziemnym kanałem, a dzisiaj jej ujście do kanału Raduni możemy zobaczyć na terenie Skweru Imienia Polskich Harcerzy w byłym Wolnym Mieście Gdańsku. 

 

Fragment mapy Gdańska i okolic z 1711 roku. Źródło: Archiwalne Mapy Pomorza Gdańskiego

Jeszcze jednym argumentem za Górą Gradową jako kolebką Gdańska mogą być badania archeologiczne, przeprowadzone 11 lat temu. Marek Adamkowicz w artykule umieszczonym w “Dzienniku Bałtyckim” informował o badaniach archeologicznych, przeprowadzonych na działce przy ulicy 3 maja, na terenie dawnej Strzelnicy Fryderyka Wilhelma. Badacze odkryli tam ślady wczesnośredniowiecznej osady: relikty domów, palenisk, jam gospodarczych. Odkryto również ślady po cmentarzysku: groby ciałopalne, dwa jamowe oraz jeden popielnicowy. W 2020 roku informowano, że na tym terenie w ciągu dwóch lat ma ruszyć budowa nowej siedziby Prokuratury. Czy inwestycja przyniesie kolejne elektryzujące odkrycia? Czas pokaże, jednak to, co już odkryto, jest niezwykle istotne dla poszukiwań najstarszego Gdańska. Niestety, nigdy nie opublikowano wyników badań archeologicznych z 2011 roku.  

Podsumujmy. Według najbardziej prawdopodobnej hipotezy, najstarszy Gdańsk był grodem strażniczym, zbudowanym w pierwszej połowie X wieku na wzniesieniu, które przejdzie do historii pod nazwą Góry Gradowej. W najbliższej okolicy grodu powstały wczesnośredniowieczne siedliska ludzi (okolice kościoła św. Mikołaja, ulica 3 maja), oraz przepływał Potok Siedlecki, który mógł nosić nazwę Gdania. W Górę Gradową jako kolebkę Gdańska wierzyli dawni gdańscy historycy, a współcześni wracają do niej. Zbiegiem okoliczności, to właśnie na Górze Gradowej w 2000 roku powstał Krzyż Dwutysiąclecia Chrześcijaństwa i Tysiąclecia Gdańska – zresztą podczas jego budowy znaleziono fragment arabskiej monety… 

Jednak mniej więcej w połowie X wieku sytuacja w okolicach Gdańska miała się zmienić. Na południu ambitni władcy pogańskiego państwa Polan rozpoczęli agresywną ekspansję we wszystkim kierunkach. Młody książę, który z zapałem kontynuował politykę swoich poprzedników, zaczął spoglądać w stronę Pomorza Wschodniego, które wydawało się łakomym kąskiem. Miał na imię Mieszko, a jego państwo, złożone z mniej lub bardziej zintegrowanych krain, w przyszłości stanie się Polską. Jednak Pomorzanie nie zamierzali poddać się bez walki…

Jeżeli macie jakieś pytania, uwagi, bądź zażalenia możecie pisać do mnie na adres mailowy. Wszystkie informacje dotyczące podcastu – transkrypcje odcinków, kontakt, materiały ikonograficzne – znajdziecie na stronie gedanariu.pl w zakładce “Historia Gdańska dla każdego”.  

Śledź podcast na:
YouTube https://tinyurl.com/59pyyse3
Spotify https://tinyurl.com/2a9crcxz
Apple Podcasts https://tinyurl.com/mryzd8pc
Google Podcasts https://tinyurl.com/5n7wprx7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: