MELANCHOLIJNY POMNIK KONSTANTEGO FERBERA5 minut lektury

Fragment portretu Konstantego Ferbera autorstwa Jeremiasza Falcka – po lewej stronie widoczny herb rodu. Zbiory cyfrowe Biblioteki Narodowej

Śmierć była wierną towarzyszką dawnych gdańszczan, nie odstępującą ich na krok. Gdy zacny mieszczanin umierał, ku jego pamięci drukowano mowy pogrzebowe, które jaki ponure podarki rozdawano rodzinie, przyjaciołom i wszystkim zainteresowanym. Drukowanemu kazaniu często towarzyszyła odpowiednia grafika, która miała bez słów, jedynie za pomocą symboli, przekazać odpowiednie przesłanie. 


Fragment portretu Konstantego Ferbera autorstwa Jeremiasza Falcka. Zbiory cyfrowe Biblioteki Narodowej

O czywiście zarówno druk, jak i sama mowa pogrzebowa, były kosztownymi przedsięwzięciami, więc było na nie stać jedynie zamożniejszych gdańszczan. Do takiego grona należał Konstanty Ferber.

Znajdował się on w ścisłej elicie gdańskiej władzy. W młodości uczęszczał do Gimnazjum Akademickiego, zaś w dorosłym życiu piastował szereg urzędów – był ławnikiem, burmistrzem oraz królewskim burgrabią. Jego działalność polityczna znacznie wykroczyła poza rodzinne miasto – w roli dyplomaty wielokrotnie spotykał się z wysłannikami szwedzkiego króla Gustawa Adolfa, Lwa Północy. Współpracował również z Władysławem IV, balansując pomiędzy życzeniami monarchy, a korzyścią dla swojej małej ojczyzny.


Ferber nie zajmował się jedynie polityką. W mieście popierał rozwój medycyny i walczył z rosnącą liczbą medyków działających poza oficjalnym obiegiem, był również sprawnym zarządcą powierzonych mu Żuław Gdańskich. O Ferberze na gdańskiej ulicy opowiadano przede wszystkim dwie legendy: pierwszą z nich były plotki o niewyobrażalnym majątku burmistrza, który kazał na swojej kamienicy umieścić napis Pro invidia, czyli Ku Zazdrości. Drugą legendą był incydent z młodości – młodziutki Konstanty miał wypaść z okna domu rodzinnego, jednak dzięki Opatrzności nic mu się nie stało. Zmarł 27 września 1654 roku i został pochowany w ufundowanej przez siebie krypcie pod kaplicą 
Ferberów  w kościele mariackim. 

NA  SMUTNĄ OKAZJĘ – DRUKI FUNERALNE

Personifikacja Gdańska – z druku pogrzebowego na cześć Konstantego Ferbera.

D ruki okolicznościowe mogły powstać na każdą okazję – z powodu narodzin dziecka, ślubu, wyboru nowego władcy, wygranej wojny czy śmierci członka rodziny. Takim drukom bardzo często towarzyszyła odpowiednia grafika, która przemawiała do odbiorcy wachlarzem wykorzystywanych symboli. W przypadku druków funeralnych (czyli tworzonych na okoliczność pogrzebu), ich treść często była ściśle związana z samą uroczystością. Drukowano mowy pogrzebowe, często zawierające pouczające kazanie oraz życiorys zmarłego. Pisanie takich utworów stanowiło dodatkowe źródło zarobków nawet dla niektórych profesorów Gimnazjum Akademickiego. Aby podlizać się fundatorom, poeci często wychwalali też zasługi i cnotę całych rodów, a nie tylko samego zmarłego.

Grafiki druków pogrzebowych w dużej mierze nie były mocno zróżnicowane, często też nie były pierwszej jakości. Artyści chcieli przedstawić grozę śmierci oraz naukę płynącą z przemijania – stąd trumny, czaszki, kości, robactwo, więdnące rośliny i zasmucone postacie. Gdańsk był największym ośrodkiem powstawania tego typu druków w całej Rzeczpospolitej. Złoty okres tej sztuki to XVII wiek, i przyjęcie nad Motławą wzorów oraz estetyki baroku. Jak twierdzi badaczka tego zagadnienia, Alicja Kurek:

Najwyższy poziom artystyczny osiągnęła jednak grafika gdańskich druków funeralnych w najliczniej reprezentowanym portrecie mieszczańskim. W owym czasie panował w mieście zwyczaj przejęty z Holandii i Niemiec, a także i Francji, że zamożni patrycjusze już za życia zamawiali swoje portrety u miejscowych lub zagranicznych artystów. . Autorami wzorów do tych portretów byli przeważnie znani i cenienie malarze gdańscy Adolf Boy i Andrzej Stech.

 

MISTRZ JEREMIASZ FALCK I JEGO POMNIK FERBERA

Prawdziwe mistrzostwo w grafice osiągnął Jeremiasz Falck, podpisujący się jako Polonus lub Gedanensis. Urodził się najprawdopodobniej w Gdańsku w 1609 roku i był uczniem słynnego Wilhelma Hondiusa. Falck pierwsze szlify zdobywał w samym Paryżu i Amsterdamie, ale wrócił do rodzinnego miasta, gdzie rozpoczął wspaniałą karierę. Do jego licznych dzieł należą bramy triumfalne dla polskich monarchów, portrety i alegoryczne scenki rodzajowe, modne w tamtym okresie. Jego grafiki zdobiły publikacje naukowe – nie wyłączając ksiąg samego Heweliusza. Znamy siedem rycin Falcka, które były umieszczone w gdańskich drukach pogrzebowych.

Jedną z nich jest grafika stworzona z powodu pogrzebu Konstantego Ferbera. Ilustracja towarzyszyła kwiecistej mowie napisanej przez rektora Gimnazjum Akademickiego, Jana Botsacka, i wraz z nią została wydrukowana w znanej gdańskiej oficynie Jerzego Rhete.

Na pierwszym planie znajduje się trumna, ozdobiona ludzką czaszką, mającą przypomnieć o nieuchronności przemijania. Nad wiekiem góruje z pozoru niespodziewany element – kwitnące drzewko – które w tym miejscu oznacza dalsze trwanie po śmierci i nadzieję na zmartwychwstanie. O sarkofag opiera się zasmucona kobieta, trzymająca w objęciach herb Gdańska. To jest sama personifikacja miasta, zasmuconego z powodu śmierci jednego ze swoich najważniejszych synów. U góry ilustracji, skąpany w światłości, zasiada ukoronowany Chrystus, dzierżący w dłoni sierp – na podobieństwo żniw, który jednak zamiast zboża, zbiera ludzkie dusze. Dzięki swojej grafice, Falck stworzył Konstantemu Ferberowi wspaniały, melancholijny pomnik, który przetrwa dłużej niż brązy, spiże i marmury.

Ilustracja do druku pogrzebowego autorstwa Jeremiasza Falcka, Muzeum Narodowe w Krakowie (www.zbiory.mnk.pl) 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: