CZY NA LAWENDOWEJ PACHNIAŁO LAWENDĄ?4 minut lektury

Fragment tzw. planu sztokholmskiego z 1600 roku. Ulica Lawendowa po prawej stronie od zabudowań klasztornych.

Czy na Lawendowej pachniało lawendą? Niestety, miłośnicy woni tych fioletowych kwiatów będą zawiedzeni – ta głównomiejska ulica nie miała nic wspólnego z przyjemnym aromatem. 


Pierwsza wzmianka o tej ulicy pochodzi z okresu średniowiecza, kiedy to w 1357 roku została wymieniona jako twergasse ante monachos, czyli poprzeczna przed mnichami. Rzeczywiście, stojąc na skrzyżowaniu Świętojańskiej i Lawendowej, po prawej stronie mamy pierzeję kamienic, po lewej zaś – mur kościoła świętego Mikołaja. Niegdyś zabudowania klasztorne ciągnęły się niemal aż do samej fosy (czyli do dzisiejszego Podwala Staromiejskiego) w miejscu Hali Targowej i placu koło niej. 

Mówiąc szczerze – Lawendowa nie była najlepszym gdańskim adresem. Na styku z  Placem Dominikańskim wznosiła się średniowieczna Baszta Klasztorna. Budowla została rozebrana w połowie XIX wieku , jednak wciąż w bruku możemy dostrzec zachowany jej obrys. Oprócz funkcji obronnej Baszta spełniała też inną – była toaletą dla mnichów, zamieszkujących klasztor. Zaraz obok znajdowały się również ścieki. 

Mieszkańcy Lawendowej nie mieli najlepszych sąsiadów również z drugiej strony – tam musieli znosić obecność kata oraz jego pomocników na ulicy Pachołów.  Oprócz najbardziej oczywistych zadań związanych z egzekucjami oraz torturami, kat był również odpowiedzialny za wywóz nieczystości, sprzątanie padliny oraz wyłapywanie bezpańskich psów. Możemy więc sobie jedynie wyobrazić, że również od tamtej strony do mieszkańców Lawendowej docierał smród. 

Fragment planu Petera Willera z 1687 roku – klasztor oznaczony numerem 16, pod nim ulica Lawendowa.

Dzisiaj Pachołów jest krótką wstęgą kostki brukowej,  upchniętą między większymi ulicami: Tobiasza oraz Groblą IV. Jednak w przeszłości biegła ona inaczej: dalej wzdłuż średniowiecznego muru (tam, gdzie dzisiaj znajduje się przedszkole) i zakręcała, stając się przedłużeniem Słomianej. 

Pierwszy raz w swojej współczesnej formie Lawendowa pojawia się w 1717 roku jako Lawendel Gaß, zaś od 1763 aż do 1945 obowiązująca nazwą była Lawendelgasse. Z powodu smrodu nieczystości i ścieków, bliskiego sąsiedztwa kata oraz murów miejskich, uliczka zyskała swoje współczesne, kwieciste miano. Był one przejawem ironii mieszczan. Podobnie zresztą sprawa miała się z ulicą Różaną, czyli uliczką  będącą miejscem pracy kobiet upadłych. Na marginesie: ulice Różane o podobnym przeznaczeniu można było spotkać w całej Europie: niezwykle popularne były przede wszystkim w rejonie hanzeatyckim, ale znajdowały się również chociażby w węgierskim Sopronie czy francuskim Awinionie. 

Oczywiście, nie tylko gdańszczanie wykazywali się takim ironicznym podejściem do nazywania niektórych ulic. W Londynie możemy znaleźć ulicę Mount Pleasant, czyli Przyjemną Górę. Dzisiaj jest to gęsto zabudowana biurowcami i kamieniczkami uliczka, nie wyróżniająca się niczym specjalnym. Jednak w XVIII wieku w tym miejscu mieszkańcy zaczęli wyrzucać swoje nieczystości oraz popiół, zaś w najbliższym sąsiedztwie już od XVII wieku funkcjonowało więzienie. Bardzo podobną genezę ma warszawa ulica Dobra, która w XVIII wieku znajdowała się w rejonie wysypiska śmieci. Dodatkowo okolica była zabudowana przez fatalnej jakości domy, które były często zalewane. 

Na koniec ciekawostka z dalekiego Wschodu.  Nasza gdańska Lawendowa ma swój siostrzany odpowiednik w Singapurze, gdzie możemy znaleźć Lavender Street. Jej nazwa, nadana w 1858 roku, została zasugerowana przez samych mieszkańców, ponieważ w okolicy roznosił się niewiarygodny smród. Pochodził on z kilku źródeł: naturalnego nawozu stosowanego do nawożenia pobliskich ogrodów warzywnych. Na szczęście dzisiaj zarówno nasza gdańska, jak i singapurska Lawendowa nie słyną ze ścieków i smrodu ludzkich nieczystości. 

Fragment zdjęcia lotniczego z lat trzydziestych, źródło: portal fotopolska.eu

Czasami jednak przeszłość wraca do nas w nieoczekiwany sposób. Co jakiś czas w mediach pojawiają się informację o zalegających śmieciach na Głównym Mieście. Wyjątkowo głośnym echem odbiła się informacja o odpadach przy ulicy Straganiarskiej, czyli w najbliższym sąsiedztwie Lawendowej. Oby w przyszłości opowieść o smrodzie w okolicy Lawendowej została jedynie w jej nazwie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: