#6 NAJWAŻNIEJSZYCH GMACHÓW GDAŃSKA WEDŁUG XVII – WIECZNEGO CZESKIEGO POETY-WYGNAŃCA12 minut lektury

Widok na kilkanaście lat przed przybyciem Żebrackiego do Gdańska. Fragment panoramy Gdańska, wykonanej w 1619 r. przez Aegidiusa Dickmanna na zlecenie Rady Miejskiej. Źródło: Rijksmuseum

W 1629 r. do Gdańska przybył Czech Wacław Klemens Żebracki, poeta tworzący w łacinie. Będąc pod wrażeniem potęgi i bogactwa miasta (lub licząc na mecenat próżnych patrycjuszów), czeski wygnaniec napisał obszerny poemat Gedanum sive Dantiscum, w którym opisał piękno Gdańska. Wiele łacińskich wersów jest poświęconych najważniejszym budowlom. Oto 6 najważniejszych gmachów Gdańska według XVII-wiecznego czeskiego banity.


Kiedy w 1620 wojska cesarskie pokonały broniących się Czechów pod Białą Górę, wielu pokonanych udało się na wygnanie. To wydarzenie – jedno z najbardziej traumatycznych w historii naszych południowych sąsiadów – załamało rozwój świadomości narodowej Czechów i ich aspiracji politycznych. Klęska białogórska to również symboliczny koniec tradycyjnego czeskiego protestantyzmu (którego korzenie tkwiły w naukach Jana Husach i bojowych taborach Jana Žižki z Trocnova) i systematyczna rekatolizacja kraju, prowadzona przez zwycięskich Habsburgów.

Do wygnańców należał Wacław Klemens Żebracki, czeski poeta tworzący w łacinie, który udał się w tułaczkę po wielu krajach – od Niderlandów i Anglii, aż po Śląsk, Rzeczpospolitą i Szwecję. Artysta szukał mecenasów, którzy byliby skłonni go sponsorować – w końcu szczęście uśmiechnęło się do niego, gdy dołączył do świty Lwa Północy, wielkiego króla Szwecji Gustawa Adolfa.

Żebracki przebywał w Gdańsku w 1629 r. i szybko napisał poemat poświęcony miastu, który wydał już w marcu 1630 r. w drukarni Georga Rhetego. Utwór, składający się z 2626 wersów, Żebracki nazwał Gedanum sive Dantiscum (Gdańsk, czyli Dantiscum). Pisany w stylistyce późnego renesansu, poemat był pochwałą i opisem miasta – możliwe że również tutaj Czech szukał protekcji i mecenasów. Oto 6 najważniejszych gmachów według Żebrackiego:

#1 KOŚCIÓŁ MARIACKI

Widok na kilkanaście lat przed przybyciem Żebrackiego do Gdańska.Fragment karty z albumu z widokami Gdańska (Praecipuorum locorum et aedificiorum quae in urbe Dantiscana visuntur), wykonanego w 1617 r. przez Aegidiusa Dickmanna na zlecenie Rady Miejskiej. Źródło: Rijksmuseum

Na Czechu wrażenie przede wszystkim wywarły gabaryty świątyni:

Obok stoi kolosalna budowla kościoła. Co za ręka go zbudowała, z jaką misternością i trudem. Kto to wymierzał, kto był twórcą? Patrz, jak zwarcie zostały ze sobą spokojne kamienie, jak pięknie czerwieniają wypalone z gliny cegły! A te istne piramidy ukazują całe bloki z kamienia, płaskorzeźby, cyrklem wymierzane rowkowania ścian, drzwi silne, okna artystycznie wykończone, a u góry świątyni witraże błyszczą światłem przeróżnym…

Kościół Mariacki posiadał własne organy już od średniowiecza.W 1583 r. rozpoczęła się budowa nowego instrumentu na 55 głosów, której podjął się organmistrz Julius Antonius Friese. Jego dzieło należało do najwybitniejszych w Europie. To właśnie muzyką tych piszczałek musiał zachwycić się Żebracki:

Ale co to za głośny zgiełk urzeda o uszy moje!? Jakaś boska muzyka sprawia przyjemność. Zdumiewam się, że w jednym kościele tyle organów, że nigdzie tylu oko moje nie widziało. O jakie miłe, raz po raz przesłodka zlewająca się symfonia, słodkie śpiewy, melodia! Gdzież to zaszedłem, gdzie jestem? Myślami ulatuję już w górę unoszę się z ziemi, słyszę przemiłą muzykę. Zdaje mi się, jakby został gdzieś uniesiony w niebiosa i słyszał śpiewające chóry w świątyni niebiańskiej.

Poeta zachwyca się również wyposażeniem świątyni – zarówno obrazami, jak i wytworami gdańskiej sztuki snycerskiej:

A jakie po drodze spotykam niezwykłe malowidła, cuda ręki ludzkiej, jak mi miło paść nimi oczy i widzieć na nich perspektywiczne ujęcie rzeczy. I rzędem stoją ławki, aż oczy cieszą, gdzie zasiadają ojcowie miasta i wierni radni. Błyszczy wprost obraz znakomitości miejskich. Co tu masz wpierw chwalić, czy podziwiać brązy wyglądające jak złoto i świecące jak złoto, czy dłonie mistrzowskie? I mosiądz nie wydaje się zwyczajnej próby. Prawdopodobne to jest, a fama to rozgłasza, że zostały przywiezione z Koryntu, który zwykł był wydawać takie cuda. Ktokolwiek zostawił to dzieło talentu, godzien jest, by go w żywej pamięci przekazano przyszłym wiekom i by sobie zasłużył na niebo. Im więcej spoglądam na tę budowlę, im silniej przyswajam sobie jej widok, tym coraz więcej ostre światło zaciemnia mi oczy, tak że już nie mogę w szczegółach objąć tego, co widzę, i pióro mi odmawia posłuszeństwa.

#2 RATUSZ GŁÓWNEGO MIASTA

Widok na kilkanaście lat przed przybyciem Żebrackiego do Gdańska.Fragment karty z albumu z widokami Gdańska (Praecipuorum locorum et aedificiorum quae in urbe Dantiscana visuntur), wykonanego w 1617 r. przez Aegidiusa Dickmanna na zlecenie Rady Miejskiej. Źródło: Rijksmuseum

Skoro Żebracki w pierwszej kolejności wymienił najważniejszy gdański kościół, nie dziwi że zaraz po nim opisuje siedzibę władz. Wrażenie robi wysoka wieża Ratusza, jedna z najbardziej istotnych dominant miejskiego krajobrazu:

Ale miło iść dalej. Oto widzę wieżę strzelającą ku niebu, jak nurza swą głowę między chmurami nieba. (…) A to – to rynek? To ratusz – owa siedziba trosk? Oto nowy, nieoczekiwany obraz się wyłania. Dokąd to zaszedłem, gdzież mnie zapędził mój zapał. Czy wy nie błądzicie, moje oczy? Bo co to za budowla, co strzela tak wysoko aż w przestworza nieba! Co za wspaniałą widzę ozdobę! Tak, widzę jak pod lepszą wróżbą wynosi swą głowę wieża i zdaje się grozić niebu…

W dalszej części Czech nie zachwala architektury lub bogactwa wnętrz, a funkcje Ratusza i cnotę obradujących tam mieszczan. Zapewne poeta chciał się przypodobać dostojnej radzie, ojcom miasta, którzy potencjalnie mogli stać się jego mecenasami. W wartkim potoku pochlebstw Żebracki wychwala oddanie miastu, prawość i szlachetność rajców:

A ty, przybyszu, co tu zdążasz posłany z dalekich krajów, przystań i podnieś oczy. To głośny przybytek boskiej sprawiedliwości, sławny dom Temidy, postrach dla ludzi gnuśnych, gdzie po surowym rozpatrzeniu sprawy wydają wyroki, skazują na kary zasłużone, sprawiedliwie odpłacają za popełnione grzechy. To jakby głowa miasta, za której skinieniem nabierają pozostałe członki ciała nowej siły i pełnego wigoru. Tu zasiada dostojna rada, ojcowie miasta, nieskrępowani i wolni, obdarzeni nieskazitelnością, ludzie o wielkich nazwiskach, senat równy bogom dla swego oddania ojczyźnie. Z tego źródła płyną święte obyczaje, z niego idzie godziwość, prawość, dobroć, tu króluje zgodna jedność w tym mieście.

#3 RATUSZ STAREGO MIASTA

Czech nie zapomina również o Starym Mieście i jego Ratuszu, chociaż poświęca mu o wiele mniej miejsca. W ogóle nie skupia się jednak na budynku, ale docenia Ratusz jako miejsce sprawowania sądów i wymiaru sprawiedliwości.

A teraz, kiedy skrupulatnie zwiedziłem już miasto, kolej, by obejrzeć drugą jego część, drugi ratusz, przybytek praw i ustaw, jak tamten także miejsce troski ojców miasta, służby dla dobra ludu. Czuwa on nad sprawiedliwością, waży ją i bada, strzeże na radach, żeby czegoś miastu nie przysądzić, nie wydać i nie ogłosić wyroku przedwcześnie, by dopatrzeć, żeby się tu wszystko ze sobą zgadzało w szczegółach i szło, jak należy. Kroczą ci ojcowie w pierwszym szeregu, towarzyszą innymi, udzielają im części swego blasku.

#4 WIELKA ZBROJOWNIA

Widok na kilkanaście lat przed przybyciem Żebrackiego do Gdańska.Fragment karty z albumu z widokami Gdańska (Praecipuorum locorum et aedificiorum quae in urbe Dantiscana visuntur), wykonanego w 1617 r. przez Aegidiusa Dickmanna na zlecenie Rady Miejskiej. Źródło: Rijksmuseum

Wielka Zbrojownia (lub Arsenał), to arcydzieło gdańskiego manieryzmu, została wzniesiona zaledwie kilkanaście lat przed przybyciem Czecha nad Motławę – w 1605 r. Ze Zbrojownią łączą się wielkie nazwiska: projektanta Antoniego van Obberghena (uwaga na ten temat w komentarzu), budowniczego Hansa Strakowskiego i rzeźbiarza Abrahama van den Blocka. Aż do końca XVIII wieku budowla pełniła swoją pierwotną funkcję przechowywania różnorakich militariów, również zdobycznych, z czasem stała się również swoistego rodzaju instytucją muzealną, w której przechowywano dawny, już nie nadający się do praktycznego użycia, oręż. Na ścianach wisiały obrazy i portrety, a co ciekawsze eksponaty starano się pokazać w interesujący sposób.

Gdy to wszystko oglądam i rozpatruję, ty, o Gdańsku, chyba nie czujesz najmniejszej zawiści, że ten królewski pałać zbudowany został dla nas. Zobaczmy, jakie on skarby posiada, co się znajduje w nim wewnątrz. To Zbrojownia.

Tyle tu broni, tarcz, puklerzy, tyle tarcz okrągłych, spiżowych pancerzy, tyle kolczug, szyszaków, pali, mieczy, żelaznych łusek, małych tarcz skórzanych, maczug, pocisków, włóczni, zakrzywionych mieczy z rękojeściami, kling, dzid, dzirytów, proc, obosiecznych toporów, lekkich tarcz, kusz, siekier, żelaznych dziobów, kul i pocisków ołowianych, kit szyszaków, hełmów z końskim włosem, bombardujących kul, machin wojennych, które wyrzucają szybkie płomienie – broń straszna już przez sam huk.

Jeśli Gdańsk kiedyś tylko spostrzeże, że zagraża jego głowie jakieś niebezpieczeństwo, że grożą jego murom jakieś szkody, to ufając tej swojej sile uderzy na wroga i wstrząśnie całym niebem od burzliwego huku. Przyjmie dzielnie tym orężem szalonych wrogów. Kimkolwiek jesteś, odważ się tylko, zuchwalcze, a nie ujdziesz kary, bo miasto to wie, jak ma traktować swych tyranów.

#5 BRAMA WYŻYNNA

Widok na kilkanaście lat przed przybyciem Żebrackiego do Gdańska.Fragment karty z albumu z widokami Gdańska (Praecipuorum locorum et aedificiorum quae in urbe Dantiscana visuntur), wykonanego w 1617 r. przez Aegidiusa Dickmanna na zlecenie Rady Miejskiej. Źródło: Rijksmuseum

W momencie w którym Żebracki ją oglądał, Brama Wyżynna od czterdziestu już lat posiadała swój ostateczny kształt. Wpleciona w wał, stanowiła główną bramę wjazdową do Gdańska – aby ją przekroczył, należało przedostać się przez fosę. W bezpośredniej okolicy stacjonowali gdańscy żołnierze.

Pójdę dalej drogą, która prowadzi do olbrzymiego gmachu. Jaka wielka tu brama, jak silnie obwarowana! Z podziwem przystanąłem przed umocnieniem, otoczonym silnym murem i wałem, ubezpieczonym zarazem całym rzędem mostków na słupach, tak zamkniętym skałami, że żadna siła ludzka nie zdoła go złamać, nie pozwala wziąć go biegiem z rozpędu. Nie wystarczy na nią byle jaka wieża oblężnicza, przemóc jej nie zdołasz, taka ona mocna, zbudowana z tak wielką sztuką mistrza.

#6 WIEŻA WIĘZIENNA I KATOWNIA

Widok na kilkanaście lat przed przybyciem Żebrackiego do Gdańska. Fragment karty z albumu z widokami Gdańska (Praecipuorum locorum et aedificiorum quae in urbe Dantiscana visuntur), wykonanego w 1617 r. przez Aegidiusa Dickmanna  na zlecenie Rady Miejskiej. Źródło: Rijksmuseum

Ostatnimi budynkami o których wspomina czeski poeta jest zespół Przedbramia. Wzrok każdego wjeżdżającego główną bramą do Gdańska musiał również spocząć na wyrastającej tuż obok Wieży Więziennej i przylegającej doń Katowni. Zapewne wokół budynków musiały rozlegać się jęki, szczęk łańcuchów i głośne złorzeczenia skazańców, co w zamierzeniu władz miało odstraszyć przed popełnieniem przestępstwa w granicach miejskiej jurysdykcji.

Żebracki bardzo obrazowo opisuje grozę łączącą się z ponurymi budowlami:

Ale dokąd to ja zachodzę? Tu pod te zamknięcia ciemne, do budynku bez słońca, gdzie trzeba siedzieć dla oczyszczenia się z win, gdzie winnych zamknęły kajdany w odgrodzonym karcerze, słyszę już jęki, słyszę odgłos bicia, ciężki zgrzyt żelaza, wleczone łańcuchy. Przed samym już wejściem wiszą tu liczne narzędzia kar: krzyż, kajdany na ręce, na nogi, sznury dla ochrony, rózgi silne i kije, korbacze dla wymierzania chłosty, noże oprawców, machiny do łamania kości – strasznie na sam już ich widok! Smutek tu na obliczach.

Poeta kończy swój wywód nawiązując do antycznych tradycji uosabiania emocji. Krótka refleksja

Terror i Trwoga przybywają tu Troski, leży nieubłagana Śmierć, trapią tu więzionych zbrodniarzy Zbrodnie. Rozłożyła się tu Żałość z potworami różnymi, co zżerają człowieka, Smutek, Bladość bezkrwista, gnuśna Zawiść, stała towarzyszka nieszczęsnych chorób, Chudość, Lęk, prowadzący do złego Głód, wstrętna nędza. Wszystko to postaci na oko wstrętne, utrapienia dla myśli świadomej złego. Ach, aż mi pot z tego wszystkiego spływa po całym ciele, włosy mi stają ze strachu na głowie. Więc lepiej już odejść stąd, zaprzestać tu swą wędrówkę.


Przeczytaj równieżCIĘŻKI LOS PRZESTĘPCY, CZYLI SPRAWIEDLIWOŚĆ ZA GRUBYMI MURAMI. TAJEMNICE WIEŻY WIĘZIENNEJ I KATOWNI – Wzrok każdego wjeżdżającego główną bramą do Gdańska musiał również spocząć na wyrastającej tuż obok Wieży Więziennej i przylegającej doń Katowni. Zapewne wokół budynków musiały rozlegać się jęki, szczęk łańcuchów i głośne złorzeczenia skazańców, co w zamierzeniu władz miało odstraszyć przed popełnieniem przestępstwa w granicach miejskiej jurysdykcji. Jednak pokusa bardzo często okazywała się zbyt duża…

 

WYKORZYSTANE MATERIAŁY

Tłumaczenie poematu pochodzi z książki “Poezja renesansowa na Pomorzu” pod redakcją Bronisława Nadolskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: